Autor Wątek: Odwiedziny w Szczecinie  (Przeczytany 27812 razy)

Sierpień 08, 2017, 15:36:25
Odpowiedź #195
  • **
  • Wiadomości: 75
    • Zbąszyń
  • Akwen: Wody lokalne
Koledzy,
Przez kilka dni Delfin pływał po labiryntach szczecińskich wód. W piątek wpłynął do Mariny Pogoń a w sobotę przed południem okazało się, że był to ostatni manewr, bo padła stacyjka silnika. Mijało południe, wszystko się zamykało!  W niedzielę wieczorem miałem już pierwszą, nową stacyjkę a w poniedziałek rano była do odbioru druga! Zawdzięczam to najwspanialszym kolegom, a mianowicie Maxowi, Mariuszowi i Mustiemu. Koledzy, jeszcze raz dziękuję.W poniedziałek rano majsterkowanie, potem tankowanie wody, zakup paliwa, obiad i wyjście na Odrę pod prąd. Kierunek Cigacice.W Gryfinie przerwa kawowa i przejście jeszcze na 706- ty kilometr. Etap w pięknej pogodzie.

Pozdrawiam Jan Sołtysik

Sierpień 08, 2017, 18:32:00
Odpowiedź #196
  • Motorowodny Sternik Morski
  • *****
  • Wiadomości: 2204
    • Szczecin
  • Akwen: Wody lokalne
Janek, ważne ,że płyniesz z nową stacyjką, i wszystkie kłopoty zostały za Tobą. Stacyjkę "wyrwałem" dla Ciebie od mojego kumpla (jeszcze z podstawówki) tak więc cenne są dobre relacje z kolegami.A na tego kumpla zawsze mogę liczyć.
Pozdrawiam serdecznie.

Sierpień 11, 2017, 08:22:09
Odpowiedź #197
  • **
  • Wiadomości: 75
    • Zbąszyń
  • Akwen: Wody lokalne
Koledzy,
We wtorek Delfin wystartował z 706tego kilometra i doszedł do Mariny w Kostrzynie n.O. czyli zrobił 100 km non stop bez zgaszenia silnika.Trwało to 13 godz. Po oddaleniu się od Dąbia zaczął wiać południowy wiatr,coraz silniejszy i przyspieszała Odrą.Prędkość względem brzegu spadała.Sternik jazdę wytrzymał bo kuk o niego dbał.W basenie mariny spokojnie tylko ten sanitariat skandaliczny!

Noc w porciku w Kostrzynie spokojna bo basen jest osłonięty wysokim otoczeniem.Rano w środę przyjechał Stanisław,bosman. Poznać łatwo jak wielkim pasjonatem jest naszego sportu. Fajny gość.
Do stacji benzynowej może 300 m, do Lidla 500m.  Na koniec rozwinęła się rozmowa o życiu klubowym ale trzeba było zdejmować cumy i wypływać.
Delfin zaszedł tylko do Słubic.Wejście do kanału portowego udało się za czwartym razem, po trzech przytarciach o dno.W porcie nabrzeże wysokie, zupełnie nie dla turystów i jak na ironię napis : "serdecznie witamy".Brzeg wzdłuż ulicy aż krzyczy by zrobić keję dla mniejszych. Na noc zatem popłynęliśmy w górę Odry kilka kilometrów za Świecko. W czwartek do Krosna.

Noc ze środy na czwartek spędziliśmy w urokliwej klatce między główkami. Delfin stanął na dwóch kotwicach.Z dziobu Danfort a z rufy wędkarska grzybowa. W nocy przyszła burza z mocnymi szarpiącymi podmuchami wiatru i obie kotwice puściły. Jacht zaczął dryfować ale Yamaha przesunęła mnie do brzegu i dopiero sztrandowanie plus kotwice zapewniło spokój. Przelot do Krosna bez problemów. Delfin znowu na dziko w pięknym otoczeniu kilka kilometrów przed Krosnem. Kotwica dziobowa na główce a z rufy wędkarska. Noc zapowiadała się spokojna. Przykra była , bo oznacza koniec przygody, rozmowa z przyjaciółmi ze Zbąszynia o przyjeździe samochodem po nas do Cigacic.

Pozdrawiam Jan Sołtysik


Sierpień 12, 2017, 13:15:43
Odpowiedź #198
  • **
  • Wiadomości: 75
    • Zbąszyń
  • Akwen: Wody lokalne
Koledzy
Delfin dotarł wczoraj około 16-tej do Cigacic.Wystartowaliśmy z "dzikiego noclegu" przed Krosnem Odrzańskim.Tam zatrzymaliśmy się by wyjść na drobne zakupy.Nabrzeże nieprzyjazne dla małych, wysokie jak dla Batorego. Po benzynę
daleko, po około 1,5 do 2-ch kilometrów. Przechodziły lekkie przelotne deszcze. Na 497-mym kilometrze stała na mieliżnie
barka.Szyper ostrzegł, że 296-ty będzie gorszy, trudny nawet dla takiego drobnoustroju jak Delfin.Miał rację.Nie przytarłem
dnem ale w kilwaterze od tego kilometra kilka razy śruba podnosiła piach z dna. Już po 12-tej zatelefonował Marcin i ostrzegł
o płyciżnie pod mostem kolejowym.Nie umiem wytłumaczyć sobie co dzieje się z wodą w naszej kochanej Odrze?!.
Przecież padają deszcze.
Wpłynąłem do przystani Stowarzyszenia Odra w miejsce skąd wystartowałem.Przywitał mnie Zbyszek i uzgodniliśmy slipowanie.Ciężka burza i ulewa dodały akcentu zakończeniu rejsu.
Teraz idzie czas na motogodziny, kilometry, zużycie czyli na statystykę.

Pozdrawiam Jan Sołtysik
« Ostatnia zmiana: Sierpień 12, 2017, 15:04:53 wysłana przez musti »