Autor Wątek: Pontonem Kraków Gdańsk  (Przeczytany 5518 razy)

Lipiec 04, 2017, 20:45:46
Odpowiedź #15
  • **
  • Wiadomości: 89
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna
Nasza baza noclegowa tuż za Warszawą





Warszawskie mosty


Lipiec 04, 2017, 22:49:14
Odpowiedź #16
  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 5339
  • Motorowodny Sternik Morski
    • Szczecin
  • Akwen: Dolna Odra i Zalew Szczeciński
Relacja super. Rozumiem, że dzień czwarty za pół roku? 8) :P
Pzdr,
Arek

Eurocrown 195CCR + Mariner Optimax 135

Lipiec 05, 2017, 20:08:56
Odpowiedź #17
  • Motorowodny Sternik Morski
  • *****
  • Wiadomości: 2064
  • Akwen: Dolna Odra i Zalew Szczeciński
Z Krakowa do Gdańska , gumjakiem  to jest coś . Zazdroszczę przygody . Powodzenia.
Pozdrawiam Lewar

Lipiec 06, 2017, 12:02:04
Odpowiedź #18
  • *****
  • Wiadomości: 1013
  • Sternik motorowodny, SRC-DSC, płetwonurek CMAS**
    • Warszawa/Marki
  • Akwen: Zalew Zegrzyński
Poczekaj, wciąż nie wiemy co było dalej, może nie ma czego zazdrościć?

pzdr
Łódka już pływa, pozostało dopracować audio.

Lipiec 10, 2017, 17:25:38
Odpowiedź #19
  • **
  • Wiadomości: 89
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna
DZIEŃ CZWARTY. Wczesna pobudka to już tradycja w naszej wyprawie. Powoli zaczynamy dalszy dzień przygód. Za Warszawą nie ma żadnych znaków nawigacyjnych, płyniemy na czuja. Po trzech dniach na Wiśle rozpoznajemy główny nurt rzeki, mielizny, miejsca niebezpieczne, zdobywamy doświadczenie którego nam tak brakowało przed wyprawą. Pływanie po jeziorze jest super proste w porównaniu z pływaniem rzeką. Po paru kilometrach pojawiają się znaki nawigacyjne, możemy przyspieszyć. Mijamy Nowy Dwór oraz Twierdzę Modlin, ujście rzeki Narew. Mimo że to czwarty dzień naszej wyprawy nie czuję zmęczenia ani nudy przebywania w pontonie. Nie rozwijamy kosmicznych prędkości, ale widoki zmieniają się dość szybko, dzikie miejsca za chwilę duże piaszczyste łachy piachu, dużo zalesionych wysp. Po za wędkarzami i paroma kajakarzami, nie spotykamy żadnych żeglarzy, pływających statków, barek czy innych śmiałków w pontonie. Żeglugi na Wiśle praktycznie nie ma mimo wakacji. Mijamy Wyszogród a za nim ujście rzeki Bzury. Cały czas aż do Płocka liczne wyspy, przepiękne tereny. Za Kępą Polską niedaleko Białobrzegów, zatrzymujemy się na krótki odpoczynek, tankowanie oraz posiłek. W bardzo szybkim tempie dopływamy do Płocka gdzie Wisła nie przypomina rzeki lecz długie jezioro. Płynąc z Płocka do Włocławka czujemy się jakbyśmy płynęli wodną autostradą. Po drodze na googlach maps znajdujemy stację benzynową. Mimo że mamy jeszcze paliwa pod dostatkiem postanawiamy zatankować. Maciek udaje się pieszo na stację, ja zostaję przy pomoście w pontonie. W czasie płynięcia nie odczuwa się wysokiej temperatury, wiatr oraz bryza wodna skutecznie chłodzi ciało. Pół godziny czekania strasznie mnie osłabia. Czuję się jak kurczak na rożnie, do tego w pobliżu nie ma żadnego zacienionego miejsca. W końcu "mój majtek" przychodzi z paliwem oraz z hot-dogami. Pierwszy ciepły posiłek od trzech dni, nie licząc gorących kubków. Smakują wyśmienicie choć nie przepadam za takim jedzeniem. Po godzinie dopływamy do śluzy wodnej we Włocławku. Na śluzie nie ma nikogo, cumujemy naszą gumową jednostkę i zaczynamy szukać jakiejś obsługi. Po chwili trafiamy do miejsca gdzie gościu obsługuje całą zaporę, siedzi sobie przed telewizorem i ogląda seriale na tvp. Trochę mu w nie smak że musi się oderwać od szklanego ekranu. Pada informacja że śluzowanie jest o 20.00 lub jak zbiorą się 3 pływające jednostki. Nie można zapłacić za 3 obiekty i się śluzować. Facet narzeka, czuję się jak w komedii Stanisława Bareji "Alternarywy 4" Na szczęście dodatkowa opłata na "flaszkę" pomaga. Po półtorej godzinnej przeprawie przez śluzę we Włocławku, płyniemy dalej. Początek nie zapowiada się obiecująco, duża ilość glonów, wodorostów i innych roślin wkręca się nam co chwila w śrubę skutecznie uniemożliwiając na płynięcie, jednak po kilku kilometrach płynie się świetnie. Pojawiają się boje które wyznaczają szlak, świetnie oznaczona rzeka, po chwili odkrywamy tajemnicę, tym odcinkiem rzeki zarządza RZGW Gdańsk. Jest już godzina 18.00, słońce zachodzi, postanawiamy się zatrzymać na nocleg gdzieś na wysokości Bobrowników, jest to 693 kilometr. Dzisiejszy dystans około 170 kilometrów.

Lipiec 10, 2017, 17:55:08
Odpowiedź #20
  • **
  • Wiadomości: 89
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna

Godzina 7.00 startujemy


Krótki odpoczynek


Łachy piachu koło Kępy Polskiej


Plaże niczym nad morzem


Przerwa na kawę


Maciek przelewa paliwo


Po powodziowe dzieła sztuki


Agro plaża z krówkami


Żegluga płocka


Nowy most


Żegnamy Płock


Alternatywy 4, czyli śluza we Włocławku


14 metrów, tyle wynosi różnica poziomów


Panorama Włocławka


Nasz dzisiejszy obóz


Lipiec 10, 2017, 18:04:55
Odpowiedź #21
  • **
  • Wiadomości: 89
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna
Pozdrowienia dla Pana operatora śluzy we Włocławku

Lipiec 16, 2017, 17:15:15
Odpowiedź #22
  • **
  • Wiadomości: 89
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna
DZIEŃ PIĄTY. Dzisiaj pospaliśmy trochę dłużej, wypływamy o 7.30. Od samego początku płynie się rewelacyjnie, musimy trochę przyspieszyć na jutro zapowiadają załamanie pogody, musimy zrealizować założony plan - dopłynąć pontonem do Gdańska. Przed Toruniem wpadamy w mieliznę. Znaki nawigacyjne sobie rzeka sobie, na środku Wisły woda po kostki. Po chwili łapiemy główny nurt i na wyczucie płyniemy do Torunia gdzie jest już głęboko i można bez przeszkód płynąć dalej.po około 3 godzinach robimy postój na tankowanie i posiłek. Zatrzymujemy się na jednej z licznych wysepek ze złotym piaskiem. Pogoda nam dopisuje. Odpoczynek krótki i w drogę, mijamy Bydgoszcz, Świecie, dopływamy do Grudziądza. Wpływamy do przepięknej mariny, chyba najpiękniejszej na Wiśle. Maciek robi małe porządki na pokładzie, a ja zabieram kanistry i w drogę po paliwo, Na szczęście do stacji benzynowej nie jest za daleko, a spacer dobrze robi można w końcu rozprostować nogi. Wypływamy dalej w kierunku Gdańska, mijamy w oddali zakłady celulozy i papieru w Kwidzynie oraz port który został specjalnie wybudowany kiedy powstawała fabryka. Płynie się szybko bez najmniejszych problemów i kiedy zaczyna zachodzić słońce zaczynamy szukać miejsca na biwak. Patrzymy na kilometraż jest prawie 190,. Postanawiamy płynąć tak aby minęło 200 kilometrów dzisiejszego odcinka. Po chwili jest 200, 205 kilometrów. Zatrzymujemy się około 10 km przed Tczewem przy prawym brzegu Wisły. Dzisiaj ja oraz mój kompan czujemy zmęczenie, rozbijamy przenośny hotel i do spania. Budzę się w nocy, ciemno nic nie widać, niebo zachmurzone, za ścianą mamy towarzystwo. Słychać jak coś buszuje, rano odkrywamy zrytą ziemię. Spaliśmy pewnie w miejscu żeru dzików. Jest to nasza ostatnia noc pod namiotem.

Lipiec 16, 2017, 17:26:07
Odpowiedź #23
  • **
  • Wiadomości: 89
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna
Poranek nad Wisłą


Mielizna tuż przed Toruniem


Krótki odpoczynek na jednej z licznych wysp tuż za Toruniem


Wejście do mariny w Grudziądzu


Barka na mieliźnie, Kwidzyn


« Ostatnia zmiana: Lipiec 21, 2017, 21:07:47 wysłana przez miro12a »

Lipiec 16, 2017, 18:52:09
Odpowiedź #24
  • **
  • Wiadomości: 89
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna
Marina Grudziądz



Marina Grudziądz



Ostatni biwak na wyprawie

« Ostatnia zmiana: Lipiec 21, 2017, 21:09:18 wysłana przez miro12a »

Luty 03, 2018, 11:47:16
Odpowiedź #25
  • **
  • Wiadomości: 89
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna
DZIEŃ SZÓSTY. W nocy trochę wieje, trochę kropi. Maciej budzi się około drugiej godziny, nie może zasnąć, przeżywa załamanie pogody. Wypala papierosa za papierosem i tak do samego rana. Ja za to śpię jak suseł, w końcu cały materac dwuosobowy dla mnie. Budzę się przed szóstą. Niebo zaniesione, przelotne opady deszczu. Na szczęście jesteśmy na skraju burzy która przechodzi obok. przed siódmą zaczyna się przejaśniać. Pada decyzja zwijamy obóz i płyniemy do Tczewa do mojego kolegi Henia, mamy tylko niecałe dziesięć kilometrów. Po niespełna półgodzinie cumujemy w marinie Tczew. Heniu już czeka na nabrzeżu i zaprasza nas do siebie do domu na śniadanie. Jak dobrze zjeść pyszną jajecznicę, wypić dobrą kawę. Pogoda się klaruje, więc dziękujemy za gościnę i szybciutko płyniemy do celu podróży. Po niecałej godzinie dopływamy do śluzy w Przegalinie. Przepływamy śluzę z jeszcze jedną żaglówką, jakoś tak normalnie, bez dyskusji, bez kręceniem nosa, jednak można, pozdrawiamy obsługę śluzy we Włocławku. Wpływamy w koryto martwej Wisły, troszkę wieje, robią się fale, płyniemy w ślizgu ale trochę rzuca naszym pontonikiem, manele podskakują. Nie zwracamy uwagi na takie rzeczy, na pokładzie panuje podniecenie - cel już tak blisko, w zasięgu ręki. Po chwili w Sobieszewie most pontonowy. Podpływamy ale nie ma żadnych informacji, żadnego nr telefonu, kiedy otwierają most? Robimy kilka kółek na wodzie i w końcu podejmujemy decyzję, próbujemy przepłynąć pod mostem. Siadamy nisko na podłodze i wolniutko wpływamy pod most, jest dość wąsko i nisko że rękoma można dotknąć przęsła. Za mostem mocno wieje, fala wysoka, płyniemy powolutku do celu, co chwilę patrząc w nawigację aby skręcić w odpowiedni kanał. Przepływamy przez stocznię, teraz dopiero widać jak duże statki się tutaj buduje i jak maleńki jest nasz pontonik, niczym kropla w morzu. W końcu jest Motława, skręcamy w lewo i płyniemy w samym sercu Gdańska, płyniemy powolutku aby nacieszyć się widokiem, powoli dociera do nas że osiągnęliśmy cel naszej podróży GDAŃSK. Osobiście czuję się tak jak bym zdobył złoty medal na letnich igrzyskach olimpijskich, rozpiera mnie duma. Jednak ta przyjemna chwila szybko się kończy, dopływamy do końca kanału na Zabi Kruk, skąd dzwonimy do Kolegi Darka który po dwóch godzinach przyjeżdża po nas z przyczepą. Na przystani spotykamy zapaleńca który również pływa pontonem z silnikiem zaburtowym. Rozmawiamy, zdajemy relacje z podróży, nasze przeżycia. Krótko mówiąc WART BYŁO, jest to przygoda którą zapamiętam do końca życia.

Luty 03, 2018, 12:22:51
Odpowiedź #26
  • **
  • Wiadomości: 89
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna

Czarne chmury przywitały nas w poranek ostatniego dnia podróży



Deszczowe chmury przeszły bokiem, po chwili piękny widok wstającego nowego dnia



Przystań w Tczewie



Maciek, na drugim planie most w Tczewie swego czasu najdłuższy most w Europie



Kolega Heniu który nas ugościł pyszną jajecznicą na śniadanie



Śluza w Przegalinie, na mojej twarzy widać zmęczenie i trudy wyprawy



Martwa Wisła



Gdańsk cel naszej podróży



Dla takich chwil warto żyć



Nie tylko pontoniki pływają po Motławie



Piękne kamieniczki starego Gdańska



Przystań Żabi Kruk - to już koniec naszej wyprawy
















Luty 03, 2018, 18:04:17
Odpowiedź #27
  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 5339
  • Motorowodny Sternik Morski
    • Szczecin
  • Akwen: Dolna Odra i Zalew Szczeciński
Bardzo fajna relacja.  :)
Pzdr,
Arek

Eurocrown 195CCR + Mariner Optimax 135

Luty 03, 2018, 18:48:36
Odpowiedź #28
  • *****
  • Wiadomości: 925
  • J.Rożnowskie,J.Jeziorak-Zalew Wiślany
  • Akwen: Wody lokalne
Dzięki za relację,super,widać ze pontonem mozna tą trasę zrobić ,ale niczym większym,przykro,osobiście zrobiłem odcinek od śluzy Przegalina do śluzy Biała Głowa,odcinek od Tczewa do Białej Głowy pamietam do dziś,masę nerwów;mielizny,wiry.
Gorzej miał kolega który w tym miejscu wpadł w slizgu na mielznę 7 metrową łodzią z 220KM zaburtowcem,silnik podbiło do góry,staneli całą łodzia na mielznie 10cm wody, na szczęscie bez strat-piach, za to hamowanie mieli ostre.