Autor Wątek: Pontonem Kraków Gdańsk  (Przeczytany 4491 razy)

Listopad 29, 2016, 18:39:08
  • **
  • Wiadomości: 57
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna
Pod koniec sierpnia, przeżyłem fantastyczną przygodę, przepłynięcie z Krakowa do Gdańska, pontonem. Pomysł z przepłynięciem rzeki Wisły z Krakowa do Gdańska narodził się dość szybko po zakupie sprzętu. O podobnej wyprawie myślał również mój kompan podróży z którym razem wyruszyliśmy podbić naszą polską królowę rzek. Nie mieliśmy zaplanowanej daty naszej wyprawy, wszystko zależało od pogody, to było podstawowym kryterium terminu spływu. W sumie nie przygotowywaliśmy się jakoś specjalnie, ot zabieramy parę rzeczy co nam jest potrzebne do życia i w drogę. Oboje nie mieliśmy żadnego doświadczenia pływaniem rzeką. Kolega pływał wcześniej pontonem po małych akwenach wodnych, ja osobiście spędziłem dosłownie parę godzin na pływaniu po jeziorze Orawskim. Sprzęt jakim dysponowałem to ponton 3,6 metrowy Hondy oraz dwudziestokonny silnik Hondy.
Miejsce naszego startu na 102 km Wisły tuż za mostem w Niepołomicach


Listopad 29, 2016, 18:49:30
Odpowiedź #1
  • *****
  • Wiadomości: 859
  • J.Rożnowskie,J.Jeziorak-Zalew Wiślany
  • Akwen: Wody lokalne
Fajnie zacząłeś ,czekamy na wiecej.

Listopad 29, 2016, 18:53:50
Odpowiedź #2
  • **
  • Wiadomości: 57
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna
24 sierpień, rano pobudka szybkie pakowanie sprzętu, wyjazd w kierunku Krakowa. Po drodze zabieram towarzysza podróży, dzwonimy na śluzę Przewóz, czy jest czynna. Niestety od kilku dni nie idzie się dodzwonić. Postanawiamy wodować się za śluzą, w Niepołomicach na 102 kilometrze tuż przy moście. Brzeg jest wysoki, nie ma tu dobrych miejsc do slipowania, jednak znajdujemy kawałek piasku tuż przy wodzie i ścieżkę, którą znosimy nasz dobytek na najbliższy tydzień. Godzina 11.00 startujemy. Początek jest ciężki, woda śmierdzi, widoków nie ma, są wysokie wały, płyniemy i czujemy się jak byś my płynęli jakimś ściekiem a nie królową polskich rzek. Pocieszamy się że później będzie lepiej. Na 119 km żeglugowym  niedaleko Nowego Brzeska, spokojna rzeka zamienia się w spływ górską rzeką. W wodzie leżą kamienne płyty które uniemożliwiają pływanie większym jednostką. Sami podnosimy silnik do góry aby nie zawadzić nim o jakiś wystający kamień. Odcinek 100 metrów pokonujemy na wiosłach. Liczne wiry i wystające kamienie. Płyniemy dalej, co jakiś czas wpływamy na mielizny, zahaczamy silnikiem o kłody drzew i wystające kamienie. Brak jakichkolwiek znaków nawigacyjnych. Po drodze mijamy barki które osiadły na mieliznach, niepracujący sprzęt do pogłębiania koryta rzeki, widok opłakany, wszystko zardzewiałe, wygląda tak jakby porzucono sprzęt i wszyscy uciekli. Katastrofa. Po trzech godzinach dopływamy do Opatowca około 160 km. Jest tu prom, ujście rzeki Dunajec, mała malownicza miejscowość. Postanawiamy zrobić krótki odpoczynek. Przy promie pomnik Józefa Piłsudskiego, do ryneczku 300 metrów. Małe zakupy w pobliskim sklepie, posiłek kapitański - szprotki z puszki Po krótkiej rozmowie z obsługą promu, płyniemy dalej. Wisła się rozlewa, jest coraz szersza, pojawiają się duże łachy piachu, widoki coraz ładniejsze, pojawiają się w końcu znaki nawigacyjne które pomagają nam w płynięciu zgodnie z nurtem rzeki. Właściwie przygodę z płynięciem można zacząć od Opatowca, tym bardziej że jest tu świetne miejsce do slipowania. Na 175 km ujście rzeki Nidy, Wisła coraz szersza i głębsza, płynie się coraz lepiej. Plan jest taki aby przepłynąć elektrownię w Połańcu na ok. 224 km. Dzisiaj można swobodnie przepłynąć, jutro mają zakładać rękaw spiętrzający wodę i nie ma możliwości przepłynięcia Wisłą. Dziwny to sposób pozyskiwania wody do chłodzenia elektrowni. Zamiast pogłębić w tym miejscu koryto rzeki zakładają rękaw i uniemożliwiają przepływ rzeką. Parę kilometrów za Połańcem, znajdujemy piękną piaszczystą wyspę, która posłuży nam na dzisiejszy biwak. W pierwszym dniu przepłynęliśmy około 130 kilometrów.

Krówki kąpią się w Wiśle


Przeprawa promowa w Opatowcu


Transport drewna na ognisko, na drugim planie "nasza" wyspa


Przygotowanie do biwaku



Listopad 29, 2016, 19:04:13
Odpowiedź #3
  • **
  • Wiadomości: 57
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna
Mój kompan podróży Maciek zwany od pewnego czasu Pustelnik


A to ja za sterem




Listopad 29, 2016, 21:51:48
Odpowiedź #4
  • *****
  • Wiadomości: 2592
    • Cigacice
  • Akwen: Odra środkowa
Superowo czekam na dalsze wspomnienia   :D

Listopad 29, 2016, 22:16:20
Odpowiedź #5
  • Starszy Sternik Motorowodny
  • ****
  • Wiadomości: 299
  • Akwen: Zalew Zegrzyński
Bardzo fajny opis.
Szczerze zazdroszczę  wyprawy i z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg.

Listopad 29, 2016, 23:02:57
Odpowiedź #6
  • **
  • Wiadomości: 88
    • Sulejówek
  • Akwen: Jeszcze nie pływam
Gdzieś już chyba czytałem Waszą opowieść, nie pamiętam JB czy FB? Niektóre momenty są jak niezłe kino akcji ;)
Też planuję podobną podróż ale nie pontonem i nie do samego Gdańska..


Listopad 30, 2016, 17:09:11
Odpowiedź #7
  • **
  • Wiadomości: 57
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna
Pierwsze kilometry na wodzie


Dzika Wisła


Widok opłakany, żywej duszy nie widać, wygląda jak by wszyscy porzucili sprzęt i uciekli.


Elektrownia Połaniec


Opatowiec, pomnik pierwszego marszałka Polski


Listopad 30, 2016, 17:30:27
Odpowiedź #8
  • **
  • Wiadomości: 57
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna
Dzień drugi naszej wyprawy. Obudziłem się jeszcze przed wschodem słońca. Pomógł mi mój kompan podróży, który miał głośny oddech w czasie snu. Śniadanie, szybkie pakownie namiotu i już o 7.00 jesteśmy na wodzie. Szybkości jakie rozwijamy na to 25-27 km/h. Silnik pracuje równo i w miarę cicho, zakup Hondy to był strzał w dziesiątkę.
Po trzech godzinach spokojnego płynięcia, dopływamy do pięknego Sandomierza z okazałą mariną, jest to ok. 268 kilometr. Z dwoma kanistrami dziesięciolitrowymi maszerujemy po paliwo na pobliską stację benzynową. Do tej pory zużyliśmy 20 litrów paliwa. W porcie pijemy kawę, po krótkim odpoczynku wsiadamy do pontonu i dalej w drogę. Po przepłynięciu kilkudziesięciu kilometrów dopływamy na przepiękną plażę ze złotym piaskiem przypominającą plażę na Karaibach. Widoki wynagradzają godziny spędzone w pontoniku. Zatrzymujemy się na odpoczynek, obiad, krótka przerwa i płyniemy, wszak mamy wiele drogi przed nami. Na 359 kilometrze dopływamy do Kazimierza Dolnego. Przy samej Wiśle jest stacja benzynowa, mimo że mamy jeszcze sporo paliwa, uzupełniamy zapasy, tankujemy 12 litrów. Płyniemy dalej, przepływamy przez Puławy Jest już dość późno szukamy wysepki na biwak. Parę kilometrów za elektrownią rozbijamy się na piaszczystej plaży. Dopiero teraz zauważamy że Wisła jest jak by brudniejsza, płynie brudna piana, jak by rzeka bardziej śmierdziała. Wieczorem musimy się odkazić aby nie złapać jakiejś infekcji. Po całym dniu płynięcia należy się nam kilka kieliszków napoju piratów, kubański rum smakuje jak bimber.

Listopad 30, 2016, 20:00:18
Odpowiedź #9
  • **
  • Wiadomości: 57
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna
« Ostatnia zmiana: Grudzień 01, 2016, 21:29:57 wysłana przez miro12a »

Listopad 30, 2016, 20:54:01
Odpowiedź #10
  • ****
  • Wiadomości: 360
    • SULECHÓW / CIGACICE PORT
  • Akwen: Odra środkowa
Fajna wyprawa.Fotki super Czekam na więcej.
Z Szacunkiem dla Grupy . Sławek

Listopad 30, 2016, 21:32:40
Odpowiedź #11
  • *****
  • Wiadomości: 756
  • Motorowodny Sternik Morski
    • Lubelskie
  • Akwen: Morze Egejskie
Byczo, super przygoda.
Lema Gen II Volvo Penta 4,3 GXI Vortec V6 228 HP

Lipiec 04, 2017, 20:18:20
Odpowiedź #12
  • **
  • Wiadomości: 57
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna
DZIEŃ TRZECI. Wstajemy dość wcześnie, szybka przekąska i około siódmej jesteśmy już na wodzie. Płyniemy dość powoli, widoki zwalają z nóg. Rzeka czasami przypomina Amazonkę, dużo dzikich wysp, rozlewisk, miejsc w których zbierają się ptaki. Kaczki, kormorany, gęsi, czaple i inne skrzydlate stworzenia, takiej ilości ptactwa jeszcze w życiu nie widziałem. Prawdopodobnie zbierają się aby odlecieć do ciepłych krajów. Podziwiamy naturę, jaka ta Wisła piękna. Gdyby jeszcze ta woda była czyściejsza to miejsce na świetne wakacje. Na około 390 kilometrze zabudowania twierdzy Dęblin wzniesionych przez Rosję w XIX wieku. Szkoda że czas nas goni i nie możemy zwiedzić obiektu. Po niespełna dwóch godzinach dopływamy do elektrowni Kozienice. Od tego momentu jest sporo dopływów rzek: Radomka, Promnik, Wiga, Pilica. Wisła rozlewa się bardzo szeroko, tworzą się wyspy, wysepki, łachy piachu, rzeka dzieli się na kilka mniejszych koryt. Postanawiamy się zatrzymać na posiłek na jednej piaszczystej i dość sporej wyspie. Jesteśmy tak zafascynowani widokami że nie zauważamy jak odpływa nam ponton. Na szczęście nie był to główny nurt lecz leniwy i płytki odcinek Wisły. Maciej niczym Batman rzuca się w pogoń za pontonem, przy okazji zalicza kąpiel. Po kilku chwilach płyniemy dalej bajeczną Wisłą, po drodze tuż przed Warszawą mijamy plażę golasów. Dopływamy do stolicy, tuż za mostem siekierkowskim przy ujęciu wody "Gruba Kaśka" cumujemy przy brzegu, biorę dwa kanistry i w drogę po paliwo. Po tankowaniu przepływamy powoli stolicę, mijamy dwa pierwsze i ostatnie patrole wodnej policji jakie spotkaliśmy w czasie wyprawy. Zaraz za Warszawą Maciek zauważył że nie leci nam woda z układy chłodzenia. Dobijamy do pierwszej napotkanej wyspy i zaczynamy reanimować silnik. Dobrze że to błahostka, zamulona propela ale i tak schodzi nam ok półtorej godziny na czyszczeniu. Postanawiamy dalej już nie płynąć, na wysokości Łomianek trafiamy na piaszczysty brzeg i postanawiamy właśnie tu zostać na noc. Dystans dzisiejszego dnia to około 140 kilometrów.

Lipiec 04, 2017, 20:26:14
Odpowiedź #13
  • **
  • Wiadomości: 57
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna
Uciekający ponton



Gruba Kaśka



Przymusowy serwis naszego silnika po zaciągnięciu mułu



Jakiś tam stadion


Lipiec 04, 2017, 20:31:59
Odpowiedź #14
  • **
  • Wiadomości: 57
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna
Elektrownia Kozienice




Skrzydlaci towarzysze




Co to za miasto?