Autor Wątek: Wisłą do Gdańska  (Przeczytany 3326 razy)

Marzec 05, 2017, 22:59:43
  • Nowy Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 26
    • Marki
  • Akwen: Zalew Zegrzyński
Witam wszystkich :)
Od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem popłynięcia Wisłą do Gdańska. Niestety w temacie pływania łódkami jestem delikatnie mówiąc niezbyt doświadczony. W zeszłym (2016) roku zrobiłem patent sternika motorowodnego i trochę popływałem po "Zegrzu" i w zasadzie tyle. Liczę zatem na wszelkie uwagi doświadczonych kolegów. Temat pływania Wisłą był nie raz opisywany na tym forum i nie tylko ale zwykle pływa się bardzo małymi jednostkami typu kajak czy ponton. Ja będę miał do dyspozycji łódkę Inter 630 z silnikiem zaburtowym Yamaha 60KM. W "papierach" zanurzenie około 35 cm plus silnik, więc chyba niezbyt dużo. Prędkość maksymalna to około 38 km/h. Obecnie jesteśmy w trakcie przebudowy łódki, więc jeszcze będzie testowana pod względem osiągów. Napewno będzie jakaś echosonda i nawigacja. Z tego co czytałem to całkiem sensowna wydaje się być nawigacja Navionics.
Pytań jest całe mnóstwo:
1. Kiedy najlepiej płynąć Wisłą? Wiem, że zależy to od stanu wody, który jest zmienny ale jaki będzie minimalny stan przy którym można płynąć? A może taka łódka popłynie "zawsze"?
2. Jak szybko można płynąć Wisłą? Spływ wstępnie planowałem na 4 - 5 dni, więc raczej bez pośpiechu. Pytanie bardziej teoretyczne.
3. Gdzie najlepiej tankować? Może są jakieś punkty z których jest blisko do stacji benzynowych.
4. Czy po drodze można przenocować lub co ważniejsze wziąć prysznic? Planuję popłynąć w 4 osoby - dwie dorosłe i dwójka dzieci. W łódce nie ma prysznica (tylko kibelek chemiczny) i przy zimnej pogodzie dobrze byłoby się gdzieś przekąpać.
5. Czy polecacie jakieś knajpki po drodze? Planujemy wziąć jedzenie ze sobą ale różnie może być :)
6. Jak jest z pływaniem po Zatoce Gdańskiej? Chciałbym w miarę możliwości popłynąć na Hel czy do Juraty.
7. Jakieś uwagi? O czym powinienem pomyśleć?

Nie wiem czy w ogóle uda się popłynąć. Łódka jeszcze nie gotowa, dzieciak marudzi, że nie chce i wiele rzeczy może nie wypalić ale chęć jest i jak się zawezmę to popłynę sam :) W każdym razie przygotowuję się głównie zbierając informacje. Wcześniej planuję wypad z Zegrza do Pułtuska, co by trochę popływać rzeką. Może uda się dalej, jeśli czas i pogoda pozwolą.

Pozdrawiam.

Marzec 06, 2017, 19:54:08
Odpowiedź #1
  • ***
  • Wiadomości: 232
    • Poznań
  • Akwen: Warta
Kolega odważny, rok papiery, tylko zalew a tu plan na Wisłę? To jedna z trudniejszych rzek (jak dla mnie). Znaki swoje a rzeka swoje. My płyneliśmy w zeszłym roku ale nie było to takie proste. Zanurzenie tylko 25 cm a i tak non stop na mieliźnie. Szlakiem, który pokazywały znaki nie dało się płynąć więc zadaj sobie pytanie czy tak dobrze umiesz czytać rzekę?
Pozdrawiam
Paweł
De Luxe - Dar Mar 505, Suzuki 70

Marzec 06, 2017, 20:18:32
Odpowiedź #2
Gwidon - na pierwszy raz zrób bardzo luźny plan.
Nie zakładaj Helu czy Jastarni - to zupełnie inne pływanie i powinieneś przynajmniej być "obczytany" we wszystkim co na ten temat jest w necie.
Poznaj choć kilka przepisów prawa MPZZM kto ma pierszeństwo oznakowanie dzienne statków itp.
Tu np pierwsze z brzegu opracowanie: http://www.jkl.waw.pl/images/jkl/mpzzm.pdf

Co do Wisły - bądź przygotowany na samodzielne ściąganie łódki z mielizny.
Ile waży Twoja łódka?
Dobrze by było gdybyś miał konstrukcyjny balast wodny. w razie wejścia na mieliznę masz szansę odciążyć łódkę. Jakieś naprawdę długie liny abyś mógł korzystać z pomocy brzegu, dobra kotwica może nawet 2. jakaś wciągarka ręczna albo wielokrotna długa talia linowa.(zblocze linowe).
Wyobraź sobie taką sytuację - płyniesz z prądem (nawet wolno) dziobem wchodzisz gładko na łachę piachu. Prąd zaraz Cię obraca bokiem do łachy i zaczyna Cię na nią wpychać. Pomyśl co możesz zrobić sam? Kajak czy ponton zepchniesz ale czy dasz radę Twoją łódkę - pod prąd bokiem :-)
Powinieneś mieć opracowane plany awaryjne aby dokładnie wiedzieć co można zrobić aby nie dać się wepchnąć na tyle głęboko że bez traktora z brzegu nie zejdziesz.
Na pewno dobra łopata do podkopywania łódki.
Czytanie wody to podstawa.
Jeśli się przygotujesz na niespodzianki - będzie super wyprawa, jeśli nie będziesz gotowy - będzie to koszmar...
Pozdrówki
Adam

Marzec 06, 2017, 21:35:08
Odpowiedź #3
  • *****
  • Wiadomości: 834
  • Sternik motorowodny, SRC-DSC, płetwonurek CMAS**
    • Warszawa/Marki
  • Akwen: Zalew Zegrzyński
Łódka już pływa, pozostało dopracować audio.

Marzec 06, 2017, 22:28:20
Odpowiedź #4
Przyłączenie się do spływu to doskonały pomysł na pierwszy raz.
Masz ludzi którzy w razie czego pomogą a i atmosfera zapewne wspaniała
Przemyśl propozycję Pawła_Wawa
Pozdrówki
Adam

Marzec 07, 2017, 12:31:13
Odpowiedź #5
  • *****
  • Wiadomości: 756
    • Pruszcz Gdański
  • Akwen: Zatoka Gdańska
Gwidon - na pierwszy raz zrób bardzo luźny plan.
Nie zakładaj Helu czy Jastarni - to zupełnie inne pływanie i powinieneś przynajmniej być "obczytany" we wszystkim co na ten temat jest w necie.
Poznaj choć kilka przepisów prawa MPZZM kto ma pierszeństwo oznakowanie dzienne statków itp.
Tu np pierwsze z brzegu opracowanie: http://www.jkl.waw.pl/images/jkl/mpzzm.pdf

A co tu niby "innego" ma być przy mierzei helskiej? Chyba tylko to że o wiele bezpieczniej niż na Wiśle :)
« Ostatnia zmiana: Marzec 07, 2017, 13:08:02 wysłana przez musti »
Pozdrawiam Jarek

Sea Ray 280/315    2 x MerCruiser 4,3 MPI 220 hp

Marzec 07, 2017, 16:58:57
Odpowiedź #6
  • ***
  • Wiadomości: 150
    • Wejherowo
  • Akwen: Zatoka Gdańska
Pewnie że bezpieczniej :-)
Jeden telefon i SAR zasuwa....
a na Wisle to se możesz dzwonić.. zębami.
Tyle że na sieci na Zatoce to trzeba bardzo uważać- bo z rybakami nie ma "zmiłuj się".
A tak serio przeczytaj o wyprawach tego typu zrealizowanych na pontonach i tam znajdziesz odpowiedź na wszelkie pytania.
I to chyba najbardziej miarodajne źródła.
a co do pływania po Zatoce: będziesz miał farta to będzie pogoda i będzie pływanie
lub nie
To taka dosć płaskodenna jednostka ten Inter
« Ostatnia zmiana: Marzec 07, 2017, 17:18:08 wysłana przez Podmiejski »
jestem wielkiego ducha.... i małej mocy :-)

Marzec 07, 2017, 19:37:06
Odpowiedź #7
  • Nowy Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 26
    • Marki
  • Akwen: Zalew Zegrzyński
Adam szkutnikamator -
nie ma to jak zimny prysznic. Warto wiedzieć co może pojść nie tak. Łódka waży 900 kg a przynajmniej tyle ma w papierach. Nie wiem czy to dużo czy mało.

Paweł_Wawa -
super pomysł, żeby się dołączyć. W sumie to czytałem o tej majówce ale jakos nie załapałem. To byłby świetny trening na początek :) Postaram się przynajmniej na jeden dzień a może i na dwa się uda.

Podmiejski -
Przeczytałem już wszystkie opisy wypraw, jakie udało mi się znaleźć. Ponad to obejrzałem kilka filmików ze spływów Wisłą. Niestety nie znalazłem żadnego opisu/filmu ze spływu podobną, lub większą łódką. Wszystko to kajaki albo w najlepszym wypadku pontony lub małe żagłówki.

Na youtube oglądałem również wyprawę pana Krzysztofa Sokołowskiego i patrząc na film wydawało mi się, że jego łódka ma jednak bliżej do dna, niż moja a to za sprawą tej wielkiej "płetwy" na dnie. Ale moge się mylić. Poza tym wg. kolegi eventum "...przy średnim stanie wody, zanurzenie do 80cm powinno przejś". To może nie będzie tragedii?
https://www.youtube.com/watch?v=kBcNIqnPgHA
Link do filmu.

Żeby nie było, że tylko czekam na gotowe za pomocą wujka google zrobiłem spis stacji benzynowych i sklepów, które są w miarę blisko brzegu :)

Marzec 07, 2017, 20:44:55
Odpowiedź #8
A co tu niby "innego" ma być przy mierzei helskiej? Chyba tylko to że o wiele bezpieczniej niż na Wiśle :)
No w sumie nic innego, poza tym że może zmienić sie pogoda i zamurować na mierzei na dzień lub dwa - trzeba to wziąć pod uwagę, że warto mieć telefon z zapisanymi numerami do SAR, że bardzo przydatna jest UKF choć 20 lat pływałem bez niej. Że warto wiedzieć kto tam ma pierszeństwo. Wiele filmików forumowicze pokazywali dziwnych sytuacji ze statkami. A przecież wszyscy wiedzą że statki są niebezpieczne. I warto pomyśleć co zrobić jak silnik stanie. To tylko takie najłatwiejsze sprawy z wód morskich...
Pozdrówki
Adam

Marzec 07, 2017, 20:58:01
Odpowiedź #9
Gwidon 900 kg to już dość dużo żeby samemu zepchnąć się z łachy.
Mój znajomy mieszkający w Szwecji i pływający po szkierach Sztokholmu ma świetny patant na pływanie jachtem przy słabej widoczności.
Szkiery to same skały. często znajomy pływa po nie oznakowanych wodach a tam trafiają się skały kilka cm pod wodą :-)
Jacht ma zanurzenie 1,2 m (+zafalowanie) wobec tego zwiesza z dziobu kotwicę na linie na długość około 2,5 - 3 m. Płynąc wolno najpierw kotwica zahaczy i przytrzymuje jacht aby nie wszedł na skałę.
Na Wiśle może się takie cos nie udać :-)
Ale wystawiony na dziobie człowiek widzi dalej niż Ty zza steru. Pomoże Ci omijać łachy.
Jeśli masz dobry silnik może uda Ci się na wsteczu cofnąć bądź przytrzymać jacht.
Najczęściej takie wejście na łachę kończy się wypychaniem łódki stojąc po kolana w wodzie :-)
Trzeba wypychać szybko zanim Cię wepchnie. Zawsze najpierw sprawdź dno czy akurat nie wskoczysz w muł. Dobrze aby ten co wskakuje do wody miał kamizelkę założoną. W rzece stoisz po łydki ale krok dalej może być nawet 2 metry głęboko.
Trzeba być czujnym i uważnym - bezpieczeństwo i rozwaga.
Wymyślić manewry awaryjne co kto robi a kto zgania dzieci do kabiny, aby w ferworze walki nie wypadły za burtę :-)
Pozdrówki
Adam

Marzec 07, 2017, 21:04:30
Odpowiedź #10
  • *****
  • Wiadomości: 756
    • Pruszcz Gdański
  • Akwen: Zatoka Gdańska
Tych statków na Zatoce to tyle co w marcu plażowiczów na plaży ;) Przy dobrej pogodzie (a innej kolega Gwidon pewnie nie zakłada) bedzie je widział z odległości kilku Mm i na pewno nie da sie rozjechać.
Navi ma mieć z tego co wspominał więc na współrzędne portu trafi, pozostaje tylko uważać bliżej lądu na sieci i mielizny, zalecam zaznajomienie z mapą wejść do portów z uwagi na mielizny wysunięte daleko w głąb morza na całej długości mierzei.















Pozdrawiam Jarek

Sea Ray 280/315    2 x MerCruiser 4,3 MPI 220 hp

Marzec 07, 2017, 21:22:27
Odpowiedź #11
  • Motorowodny Sternik Morski
  • *****
  • Wiadomości: 2076
    • Szczecin
  • Akwen: Dolna Odra i Zalew Szczeciński
Gwidon 900 kg to już dość dużo żeby samemu zepchnąć się z łachy.
Mój znajomy mieszkający w Szwecji i pływający po szkierach Sztokholmu ma świetny patant na pływanie jachtem przy słabej widoczności.
Szkiery to same skały. często znajomy pływa po nie oznakowanych wodach a tam trafiają się skały kilka cm pod wodą :-)
Jacht ma zanurzenie 1,2 m (+zafalowanie) wobec tego zwiesza z dziobu kotwicę na linie na długość około 2,5 - 3 m. Płynąc wolno najpierw kotwica zahaczy i przytrzymuje jacht aby nie wszedł na skałę.
Na Wiśle może się takie cos nie udać :-)
Ale wystawiony na dziobie człowiek widzi dalej niż Ty zza steru. Pomoże Ci omijać łachy.
Jeśli masz dobry silnik może uda Ci się na wsteczu cofnąć bądź przytrzymać jacht.
Najczęściej takie wejście na łachę kończy się wypychaniem łódki stojąc po kolana w wodzie :-)
Trzeba wypychać szybko zanim Cię wepchnie. Zawsze najpierw sprawdź dno czy akurat nie wskoczysz w muł. Dobrze aby ten co wskakuje do wody miał kamizelkę założoną. W rzece stoisz po łydki ale krok dalej może być nawet 2 metry głęboko.
Trzeba być czujnym i uważnym - bezpieczeństwo i rozwaga.
Wymyślić manewry awaryjne co kto robi a kto zgania dzieci do kabiny, aby w ferworze walki nie wypadły za burtę :-)

Adam masz rację a zwłaszcza w ostatnim zdaniu:) kiepsko będzie jak 500+ wypadnie za burtę:-)

Marzec 07, 2017, 21:42:14
Odpowiedź #12
  • ***
  • Wiadomości: 150
    • Wejherowo
  • Akwen: Zatoka Gdańska
Ja cię będę zniechęcał.
Ja wiem...Kolumb i te tematy...ale nie z dziećmi.
Dopóki KTOS nie będize dbał o Wisłę jak o drogę wodną - to takie sprzęty jak ponton czy kajak to wszystko.
Bo jak cos to nawet porzucić mniej żal..
Weź pod uwagę że to co na stojącj wodzie jest przygodą
na nurcie może się zamienić w walkę.
A chyba nie o takie atrakcje zabiegasz?...
Namawiam: weź sprzęt na przyczepę i jedź nad Zatokę.
Jak warunki sprzyjają smigasz po "prawdziwej" wodzie
a i pointegrować się z przyrodą możesz jak mało gdzie - bo Zatoka to nie tylko Hel.
A jak mniej Neptun sprzyja to ..Bóg jeden wie gdzie się możesz zapuscić po okolicznych drogach wodnych!
Do Elbląga a nawet na Mazury..
I to po cywilizowanych dbanych szlakach.
Odpusć tę Wisłę dopóki KTOS nie zrozumie że puszczanie wyłącznie gó...na ze scieków
tą wodą
to kiepski biznes...
« Ostatnia zmiana: Marzec 07, 2017, 21:48:53 wysłana przez Podmiejski »
jestem wielkiego ducha.... i małej mocy :-)

Marzec 07, 2017, 21:50:03
Odpowiedź #13
  • Nowy Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 26
    • Marki
  • Akwen: Zalew Zegrzyński
Spokojnie to tylko plany. Nie zamierzam nigdzie się pchać na siłę :P
Bezpieczeństwo jest najważniejsze.
Jeśli chodzi o ewentualne pływanie po Zatoce to też tylko w idealną pogodę i oczywiście już przeglądam mapy,  głównie
http://webapp.navionics.com/?lang=en#boating@6&key=_ky~Hcpw~B.
Wydaje się jasna, choć nie mam z takimi mapami wielkiego doświadczenia to na wybrany punkt pokieruje i pokazuje głębokości itp.
Dzięki za wszystkie odpowiedzi. Dają sporo do myślenia.

Marzec 07, 2017, 22:21:33
Odpowiedź #14
  • *****
  • Wiadomości: 834
  • Sternik motorowodny, SRC-DSC, płetwonurek CMAS**
    • Warszawa/Marki
  • Akwen: Zalew Zegrzyński
No jest to trochę hardcore, od dawna śledzę takie wyprawy(to dobre określenie)i swoje szanse widzę tylko w grupie. Trochę szkoda mi nowego sprzętu ale z drugiej strony zabawa jest tam gdzie jest przygoda. Pływałem rok temu w czarterze po pętli Żuławskiej, na Zatokę wypłynąłem tylko delikatnie bo jacht był płaskodenny a i czas gonił ale w porównaniu z tym o czym gadamy to był lajt z nieodłącznym browarem w ręku więc jak kto woli...
Jedyny sensowny termin to właśnie wiosna, potem może być już ciężko nawet pontonem więc decyzja musi być podejmowana wkrótce.

pzdr
Łódka już pływa, pozostało dopracować audio.