Autor Wątek: Skuterem przez Mazury - mini przewodnik  (Przeczytany 7360 razy)

Styczeń 07, 2019, 15:42:46
Odpowiedź #15
  • Nowy Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 19
    • Warszawa
  • Akwen: Jeszcze nie pływam
Fajne mapki i elegancko się czyta, myślałem że Wojnowo i Buwełno są dostępne dla motorowodniaków .

Styczeń 07, 2019, 17:38:58
Odpowiedź #16
  • *****
  • Wiadomości: 2140
    • Giżycko
  • Akwen: WJM
I właśnie po to to piszę  ;)

Styczeń 08, 2019, 23:28:35
Odpowiedź #17
  • *****
  • Wiadomości: 2140
    • Giżycko
  • Akwen: WJM
Dalej szlak wiedzie nas na jezioro...

Boczne
To długie na ponad trzy kilometry rynnowe jezioro, które przez większość wodniaków traktowane jest tranzytowo w drodze z północy na południe, ewentualnie jako baza wypadowa. Wpływając z Niegocina, od razu trafiamy pomiędzy zabudowania dwóch położonych naprzeciw siebie miejscowości, z ich przystaniami i portami, które są siedzibą wielu firm czarterowych.
Nie powinno więc dziwić duże zagęszczenie ruchu na wodzie i, co z tym związane, obowiązujące na całym akwenie ograniczenie prędkości oraz zakaz wytwarzania fali.





Od północy jezioro okala zalesiony cypel, na którym znajduje się bardzo popularne wśród wodniaków pole biwakowe. W pobliżu, od kilku sezonów, cumuje jedyna na Mazurach pływająca sauna, szczególnie popularna w czasie przed i posezonowym, kiedy aura jest chłodniejsza.





Innym ciekawym i nie mniej popularnym miejscem, tym razem kąpielowym, jest poprzeczna piaszczysta mielizna, leżąca niemal w połowie długości akwenu - mała głębokość i przyjemne dno zachęcają do zatrzymania się i zażycia kąpieli "na środku jeziora". Od ubiegłego sezonu łatwiej ją zlokalizować, gdyż jest oznaczona kardynałkami.





Południowa część jeziora jest nieco szersza i otoczona lasem, z zarośniętymi trzciną brzegami, między którymi od zachodu znalazło się miejsce dla kilku leśnych cumowisk. Szlak biegnie środkiem w kierunku południowym i wpada do wieńczącego ten akwen kanału Kula - miejsca nazywanego "mazurskim równikiem".





Boczne jest doskonałym przykładem, jak oznakowanie szlaku WJM może zmieniać się, ewoluować wraz ze zwiększaniem się liczby użytkowników i pod wpływem ich zachowań. Wspomniana wcześniej mielizna została oznakowana kardynałkami na wniosek samych wodniaków, nie wszyscy bowiem zatrzymywali się na niej "z własnej woli". Bardzo często zdarzało się, że jednostki zbaczające ze szlaku wpadały na nią i niespodziewanie stawały z płetwą mieczową bądź spodziną silnika wbitą w piaszczyste dno. Teraz zatrzymują się tam tylko ci, którzy tego chcą.
Zachowanie i sposób pływania wodniaków (w tym przypadku motorowodniaków) wpłynął też na powiększenie obszaru objętego ograniczeniem prędkości i zakazem falowania. Wcześniej takie ograniczenie obowiązywało od północnego wejścia do mniej więcej połowy akwenu. Od zeszłego roku strefa ograniczenia została rozciągnięta na całe jezioro. Powodem były przypadki uszkodzeń sprzętu, a nawet zranienia członków załóg żaglówek w czasie stawiania bądź kładzenia masztu przy kanale Kula, na skutek dużej fali wytwarzanej przez zwalniające lub rozpędzające się tam motorówki.
Coraz większa liczba jachtów motorowych (w tym tych największych) oraz skuterów pociąga za sobą niestety wzrost przypadków nieodpowiedzialnych zachowań wśród ich sterników, którzy nie baczą na innych użytkowników wody.
Jak pokazuje przykład Bocznego (ale nie tylko), jest na to coraz ostrzejsza reakcja zarządcy szlaku w postaci nowych stref ograniczeń.




Tak więc, paradoksalnie, chcąc zachować maksimum wolności jaką daje prędkość, należy przestrzegać istniejących przepisów.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 09, 2019, 00:28:55 wysłana przez funyo »

Styczeń 11, 2019, 21:08:16
Odpowiedź #18
  • *****
  • Wiadomości: 2140
    • Giżycko
  • Akwen: WJM
Po minięciu kanału Kula i znajdującej się tuż za nim urokliwej zatoczki (gdzie obowiązuje jedyne na całym akwenie ograniczenie prędkości), przed nami rozpościera się panorama jeziora...

Jagodne
To kolejne długie, rynnowe jezioro, które jednak jest bardziej zróżnicowane krajobrazowo od Bocznego. Linia brzegowa jest  urozmaicona, z większą ilością zatoczek (niektóre z nich są całkiem spore i mają własne nazwy), są tu też cztery wyspy, które z kolei pozostały nienazwane.







Od razu po wypłynięciu z Kuli możemy wybrać jedną z trzech dróg - na wschód jest wejście do rozległej zatoki, niemal drugiego jeziora, nazywanego zresztą Małym Jagodnym, z brzegami w dużej części zabudowanymi domami letniskowymi i rezydencjami.





Na południe wiedzie szlak żeglowny, do którego za chwilę wrócimy, natomiast w kierunku zachodnim rozciąga się nieco większe rozlewisko, od północy przechodzące wąskim przesmykiem w kolejną zatokę-jeziorko Mulik (mapko-grafika jez. Boczne). W owym przesmyku jest usytuowany malowniczy porcik.
Ogólnie jednak portów czy przystani nie ma nad Jagodnym przesadnie dużo, wręcz ma się wrażenie niewykorzystanego potencjału, choć powoli się to zmienia.





Wracamy na główny szlak i płyniemy na południe pomiędzy wyspami, które możemy ominąć z dowolnej strony (uwaga na mieliznę pomiędzy północną wyspą a zachodnim brzegiem). 
Po minięciu ostatniej z wysp, po chwili docieramy do kolejnego rozlewiska i kolejnej odnogi szlaku - na wschód biegnie malownicza zatoka Górkło, zawijasami prowadząc do miejscowości o tej samej nazwie. Wokół rozpościera się specyficzny krajobraz, mogący kojarzyć się z sawanną. Na końcu zatoki jest port jachtowy i mała niespodzianka dla ekstremalnych eksploratorów - w kierunku północno-wschodnim prowadzi struga, którą możemy dostać się na otoczone trzcinami i łąkami jeziorko Jędzelek. 




 
Tymczasem płynąc głównym szlakiem Jagodnego docieramy do ostatniego już rozlewiska, nazywanego też jeziorem Szymońskim (od pobliskiej miejscowości). To tu znajduje się wejście do słynnych mazurskich kanałów.

Jagodne jest też ciekawe z innego względu - właśnie tu widać bardzo wyraźną różnicę w "wyglądzie" mazurskiej wody - jeziora na północ od kanału Kula mają bardziej przejrzystą wodę (wyjątkiem są mniejsze boczne jeziora jak Tajty) i przejrzystość ta rośnie wraz z przemieszczaniem się na północ; na południe od tego miejsca woda staje się mętna i nabiera żółto-zielonej barwy, co na Jagodnym jest doskonale widoczne. Nie oznacza to bynajmniej jej zanieczyszczenia przez człowieka - barwę taką nadają naturalne osady.





Ale skoro już jesteśmy przy zanieczyszczeniach, warto poświęcić kilka zdań temu tematowi. Z roku na rok przybywa wodniaków, a wraz z nimi narasta problem pokładowych toalet. Temat ten dotyczy na razie głównie żeglarzy, ale rosnąca liczba motorowych hausbotów i luksusowych cruiserów również nie pozostaje bez znaczenia.
Jeziora mają ograniczone możliwości samooczyszczania i neutralizacji odpadów, również biologicznych, a w przypadku coraz większej ich liczby, nadwyżka trafia na dno zatruwając jezioro i prowadząc do eutrofizacji. Niestety, mimo odsysarek czarnej i szarej wody w większych portach, a także zlewni do toalet chemicznych w niemal wszystkich, nadal zdarzają się przypadki opróżniania zbiorników na fekalia bezpośrednio do wody lub korzystania z tzw. wc morskich z bezpośrednim odpływem.
Robiąc coś takiego należy jednak pamiętać, że nie jesteśmy na wodzie sami i ktoś inny mógł tak samo zanieczyścić wodę, w której właśnie beztrosko pluskają się teraz nasze dzieci. To dla nich warto dbać o Mazury. :)
« Ostatnia zmiana: Styczeń 11, 2019, 23:04:48 wysłana przez funyo »

Styczeń 15, 2019, 20:37:15
Odpowiedź #19
  • Nowy Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 13
    • Żabia Wola
  • Akwen: Wody lokalne
Kiedy kolejny odcinek ?

Styczeń 15, 2019, 23:59:39
Odpowiedź #20
  • *****
  • Wiadomości: 2140
    • Giżycko
  • Akwen: WJM
Na dniach. Jestem w trakcie przygotowywania :)

Styczeń 16, 2019, 22:12:17
Odpowiedź #21
  • *****
  • Wiadomości: 2140
    • Giżycko
  • Akwen: WJM
Nasz następny etap to...

Kanały
Jest to system następujących po sobie czterech kanałów, przedzielonych jeziorami. Długość kanałów jest różna - od ponad 2km do kilkuset metrów. Jeziora na ich drodze również mają różną wielkość i charakter.
Płynąc od północy mijamy kolejno: kan. Szymoński, jez. Szymon, kan. Mioduński, jez. Kotek, kan. Grunwaldzki, jez. Tałtowisko, kan. Tałcki.





Najdłuższy jest pierwszy w kolejności kanał Szymoński, prowadzący do ciekawego jeziorka Szymon. Ciekawego zwłaszcza dla  miłośników wodnego ptactwa, którego jest tu pod dostatkiem z racji doskonałych warunków. Płytkie jezioro z bogatą w wodną roślinność linią brzegową, okalające je podmokłe łąki oraz praktycznie brak wokół siedzib ludzkich sprzyjają gniazdowaniu różnych gatunków.
Dla wodniaków istotny jest natomiast fakt niewielkiej głębokości całego akwenu (śr. ok. 1m), dlatego lepiej trzymać się wyznaczonego bojami szlaku.
Z ciekawostek - na Szymonie stacjonuje w sezonie pływający bar z daniami ze świeżej mazurskiej ryby. Dość mocno oblegany.





Dalej płyniemy kanałem Mioduńskim (drugim co do długości), wokół którego rozciągają się łąki i pastwiska - łatwo zaobserwować tu czaple, żurawie czy dzikie gęsi. A także bobry. Kanał prowadzi nas do niewielkiego jeziorka Kotek, nad którym położony jest malowniczy porcik.





Następnie, przez najkrótszy z kanałów - Grunwaldzki - przepływamy na Tałtowisko. Kanał ten, mimo że najkrótszy, niesie największą wartość "edukacyjną" - znajduje się tu bowiem legendarny już napis, będący mottem wszystkich porządnych mazurskich wodniaków.




 
Tałtowisko to największe z jezior w dzisiejszym zestawieniu. W jego północnej części znajduje się urocza, cicha zatoka otoczona lasem. Nieopodal, na zachodnim brzegu usytuawana jest znana i lubiana przystań jachtowa. Z kolei w południowej części jeziora ruch jest zwykle niewielki, miejsce to upodobali sobie wędkarze.
Po przepłynięciu nieco ponad 1,5km ostatnim kanałem - Tałckim - docieramy na jezioro Tałty. U ujścia kanału po jego południowej stronie jest pole biwakowe z leśnym barem oraz niewielką zatoczką, gdzie można zatrzymać się i posilić przed dalszą drogą.

Na wszystkich powyższych kanałach i akwenach, poza Tałtowiskiem, obowiązuje ograniczenie prędkości. Nie bez powodu - ruch bywa tu bardzo duży, dodatkowo nabrzeża kanałów są betonowe i wszelkie fale odbijają się od nich, potęgując zafalowanie. Takie niebezpieczne nakładanie się na siebie odbitych fal jest szczególnie wyraźnie widoczne po przepłynięciu większych jednostek, szczególnie cruiserów - ich kilwatery powyżej prędkości manewrowej są dość wysokie, co może powodować niebezpieczeństwo dla innych, zwłaszcza mniejszych jednostek.




 
Przy wyższych stanach wody, fale potrafią przelewać się przez nabrzeża, co z kolei nie podoba się wędkarzom, oblegającym kanały. A że często organizowane są tu zawody wędkarskie, trzeba też wypatrywać spławików, by uniknąć nawinięcia żyłki na śrubę.
Dlatego rozsądnie jest stosować się do ograniczeń prędkości.





Tu jeszcze parę słów o jednym z elementów żeglarskiej etykiety - odbijaczach. Przyjęło się, że pływanie z wywieszonymi za burtę odbijaczami jest "nieeleganckie" i sprzeczne z etykietą, więc powinno mieć miejsce jedynie przy manewrach portowych, ewentualnie w miejscach, gdzie istnieje ryzyko uszkodzenia łódki. Oczywiście kanały są takim miejscem, więc bez kompleksów można ten fragment szlaku przepłynąć z wywieszonymi odbijaczami.

Mazurskie kanały to miejsce wyjątkowe w swym charakterze. Przez jednych lubiane, przez innych wręcz przeciwnie, ale z pewnością ciekawe i warte odwiedzenia. Zresztą, Ci którzy chcą przepłynąć szlak z północy na południe nie mają alternatywy i muszą tu zawitać.

Styczeń 19, 2019, 12:14:44
Odpowiedź #22
  • *****
  • Wiadomości: 2140
    • Giżycko
  • Akwen: WJM
Po minięciu kanałów wypływamy na...

Tałty
To kolejne rynnowe jezioro, które rozpościera się na długości ponad 12km, pomiędzy Mikołajkami na południu oraz Mrówkami i płw. Pazdur od północy (tzw. Bramka Ryńska). Jest to też najgłębszy akwen na szlaku WJM.
Choć jezioro jest dość spore, to jest na nim tylko jedna wyspa, znajdująca się w południowej części. Jest za to sporo ciekawych miejsc biwakowych i portowych, rozsianych dość regularnie na obu brzegach, w pobliżu pięciu miejscowości położonych nad brzegami, lub w jednej z trzech uroczych zatok.





To właśnie zatoki są tymi miejscami, które najbardziej urozmaicają linię brzegową i które zdecydowanie warto odwiedzić.
W północnej części jeziora są dwie takie spore zatoki, położone niemal naprzeciw siebie - Skonał od wschodu i Jora od zachodu. Ta pierwsza jest w całości zalesiona, a na jej końcu jest malownicze pole biwakowe. Znajduje się tu też niewielki ciek wodny prowadzący do kolejnego leśnego jeziorka. Niestety, jedyny sprzęt jakim da się dalej wpłynąć jest kajak, ewentualnie niewielki ponton - nie dość, że jest bardzo płytko, to rozpostarty jest tam niski drewniany mostek, łączący dwie części biwakowiska.





Przeciwległa zatoka - Jora - jest właściwie cała zabudowana domkami letniskowymi oraz zabudowaniami wsi o tej samej nazwie.
Na wejściu do zatoki, od północy, jest mielizna, która zwykle jest oznakowana kardynałkami.
Pozostałe brzegi jeziora od zachodu są raczej dość głębokie - jeszcze jedna mielizna jest nieco na południe od Jory, tuż za zalesionym cyplem, raczej widoczna, bo zarasta trzciną. Natomiast płytsze miejsca występują wzdłuż wschodniego brzegu, powyżej i poniżej wejścia do kanałów.





Płynąc na południe, na wysokości miejscowości Tałty, jezioro skręca pod kątem prostym w prawo, a następnie po kilkuset metrach w lewo. Dla motorowodniaków istotne jest to, że właśnie na tym odcinku - od zakrętu do zakrętu - obowiązuje ograniczenie prędkości oraz zakaz wytwarzania fali, spowodowany obecnością kilku portów.





Zaraz za drugim zakrętem, po minięciu półwyspu, mamy widok na jedyną wysepkę tego akwenu, zaś na lewo kolejną zatokę - otoczony pastwiskami Modliszek. Wcześniej mijany półwysep ma taką samą nazwę.





Po ich minięciu przepływamy pod najbardziej znaną linią wysokiego napięcia w tej części kraju - tzw. tałckimi "drutami".
Dalej wpływamy na ostatnie rozlewisko jeziora, gdzie już widać zabudowania Mikołajek oraz charakterystyczny most kolejowy pod którym wiedzie dalszy szlak.
Mniej więcej od połowy owego rozlewiska obowiązuje zakaz wytwarzania fali (znaki brzegowe i boja ze znakiem na środku farwateru), zaś w jego południowo-zachodniej części jest oznakowana kardynałkami mielizna.





Tałty są także miejscem, gdzie znajduje się połączenie szlaku głównego (Węgorzewo-Pisz) ze szlakiem bocznym, wiodącym na północ, do Rynu.
I tam wybierzemy się w kolejnej części.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 19, 2019, 12:22:58 wysłana przez funyo »

Styczeń 21, 2019, 23:28:27
Odpowiedź #23
  • *****
  • Wiadomości: 2140
    • Giżycko
  • Akwen: WJM
Zanim popłyniemy dalej głównym szlakiem, odbijamy w kierunku północnym i z Tałt kierujemy się na...

Ryńskie
To właściwie przedłużenie Tałt z ich charakterem i linią brzegową. Tu również występują bardzo malownicze i ciche zatoki, w których na biwakowiskach chętnie spędzają noce wodniacy.
Ryńskie jest natomiast jeziorem płytszym, można się tu natknąć na mielizny i "aż" trzy wyspy.
Wpływamy na ten akwen przez wspomnianą w poprzedniej części tzw. Bramkę Ryńską i zaraz natykamy się na pierwszą wyspę i schowaną za nią zatokę z pomostami i zabudowaniami niewielkiej miejscowości.





Dalej jezioro skręca w prawo i rozszerza się, zaś w prawym brzegu otwiera się przed nami obszerna zatoka Mrówki.
Następnie akwen zwęża się pomiędzy dwoma cyplami i szlak wiedzie nas między dwie wyspy, z których ta po lewej (Duża) to niemal pozbawiona drzew górka wyrastająca z wody. Można ją bezpiecznie opłynąć dookoła (uwaga na głazy blisko południowego brzegu). Natomiast trzeba uważać przy opływaniu drugiej, mniejszej wyspy, gdyż pomiędzy nią a lądem jest mielizna.





Można zajrzeć do dwóch zabudowanych zatok wcinających się we wschodni brzeg lub przepłynąć na drugą stronę jeziora i zwiedzić długą zatokę Rominek, okoloną zalesionymi pagórkami (uwaga na rybackie sieci).




 
Po minięciu wysp mamy już otwarty widok na północne ploso jeziora i miejscowość Ryn z jej portami, przystaniami i górującym nad tym wszystkim kształtem krzyżackiego zamku.





Z punktu widzenia motorowodniaka istotne są dwie informacje - w części jeziora bliższej wysp nie ma żadnych ograniczeń, jest tu nawet strefa holowania narciarzy, natomiast część północna od początku zabudowań portowych jest objęta ograniczeniem prędkości i zakazem falowania. Ograniczenia te nie powinny jednak dziwić nikogo, kto zobaczy las masztów stacjonującej w Rynie floty.





Tu kilka słów o holowaniu - holować narciarza (czy też inne zabawki pływające) można na WJM tylko i wyłącznie w miejscach do tego wyznaczonych, tzw. strefach holowania, oznaczonych stosownym znakiem, oraz po spełnieniu wymaganych prawem warunków (licencja na holowanie, dodatkowy obserwator na pokładzie itp. Uwaga! Na holowanie obiektów latających wymagana jest odrębna licencja).
Nikt jednak nie powinien narzekać, gdyż takie strefy są wyznaczone na większości mazurskich akwenów. Warto z nich korzystać ze względów bezpieczeństwa, zwłaszcza teraz, przy rosnącym ruchu turystycznym - w takich strefach holujący wraz z holowanym mają swobodę a inne jednostki nie mogą im przeszkadzać.




 
Po wodnych zabawach warto skorzystać z gościny ryńskiej Ekomariny lub dobić do miejskiego nabrzeża i zwiedzić miasteczko i zamek.
Niestety dalej stąd już nie popłyniemy i musimy wracać tą samą drogą. Ma to jednak swoje plusy - Ryńskie pozostaje na uboczu głównego szlaku i nurtu turystycznego, dzięki czemu nawet w środku sezonu jest tu stosunkowo spokojnie.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 23, 2019, 17:47:15 wysłana przez funyo »

Styczeń 21, 2019, 23:43:31
Odpowiedź #24
  • *****
  • Wiadomości: 2893
    • Cigacice
  • Akwen: Odra środkowa
Nie mały ten przewodnik ,czytam i na pewno skorzystam bo plan jest na ten rok na mazury ruszyć  8)
Czy dojdziesz szlakiem do Ruciane Nida skąd mam zamiar ruszyć pozdrawiam

Styczeń 22, 2019, 08:37:42
Odpowiedź #25
  • ****
  • Wiadomości: 272
    • Police
  • Akwen: Dolna Odra i Zalew Szczeciński
Piekny opis, w tym roku również Mazury, lecz bedzie trochę ciekawiej dzieki twoim opisom

Styczeń 22, 2019, 10:36:24
Odpowiedź #26
  • *****
  • Wiadomości: 2140
    • Giżycko
  • Akwen: WJM
W planie mam wszystkie jeziora szlaku WJM  :)

Styczeń 26, 2019, 12:48:04
Odpowiedź #27
  • *****
  • Wiadomości: 2140
    • Giżycko
  • Akwen: WJM
Wracamy z Rynu i płyniemy na...

Mikołajskie
To jezioro, które jest całkowitym przeciwieństwem Ryńskiego jeśli chodzi o zagęszczenie ruchu turystycznego na wodzie.
Wszystkiego tu jest więcej - portów, przystani, hoteli, pensjonatów, statków, żaglówek, luksusowych cruiserów i skuterów.
A między tym wszystkim kręcą się kolorowe rowery wodne i małe łódki spacerowe bez patentu.
Mikołajki to taki modny kurort - mazurski odpowiednik Zakopanego czy Karpacza - i wielu uważa, że tu po prostu trzeba być.





Ma to oczywiście dobre i złe strony.
Za plus trzeba uznać rozbudowaną infrastrukturę portową, serwisową czy czarterową - okolica w sezonie żyje z wody i wodniaków.
Do minusów można z kolei zaliczyć tłok i związany z tym harmider, o ile ktoś szuka ciszy i spokoju w takim miejscu.





Samo jezioro łączy się z Tałtami w okolicy mostu kolejowego w Mikołajkach, następnie wąskim przesmykiem biegnie pod dwoma kolejnymi mostami w centrum Mikołajek, po czym skręca na wschód i rozlewa szerzej. Od początku aż do niemal końca zabudowań na północnym brzegu, na wodzie obowiązuje ograniczenie prędkości i zakaz wytwarzania fali.





Na tej części jeziora znajduje się jedyna wyspa tego akwenu i co ciekawe, jedyna aktualnie zabudowana na całym szlaku WJM. 





Największe rozlewisko jest już poza Mikołajkami oraz poza wszelkimi ograniczeniami. Znajduje się tu oznakowana kardynałkami mielizna, a także kolejne na naszej drodze rozwidlenie szlaku - prosto, na wschód biegnie szlak główny, który poprzez cieśninę nazywaną Przeczką, wiedzie na Śniardwy, natomiast w kierunku południowym, na Bełdany, wiedzie szlak prowadzący do Rucianego-Nidy.





Przed dalszym rejsem należy pamiętać o uzupełnieniu zapasu paliwa, gdyż w Mikołajkach znajduje się ostatnia nawodna stacja paliw - dalej na południe trzeba liczyć na zapas z kanistrów.
Niestety, duży ruch w sezonie, zwłaszcza w weekendy, powoduje spore kolejki chętnych do tankowania, a zdarza się też, że paliwa zabraknie. Dlatego w tym czasie sugeruję tankować swoje mechaniczne rumaki przed śniadaniem ;)





Mikołajki to jedna wielka marina, przez którą przewijają się setki jachtów i tu nasuwa się kolejna kwestia związana z dbałością o czystość wody. Wcześniej pisałem o tym w kontekście odpadów biologicznych, teraz parę słów o chemii używanej na pokładach, która jest dużo groźniejsza dla ekosystemu. Mam tu na myśli detergenty stosowane do mycia naczyń w kambuzach (większość jachtów ma odpływy zlewowe bezpośrednio za burtę), środki do higieny (szampony, mydła, itp.), a także środki czystości stosowane do utrzymania klaru samych jachtów.





Wszelka chemia, nawet ta tzw. biodegradowalna, nie pozostaje bez wpływu na ekosystem. Nawet jeśli nie zatruwa wody bezpośrednio, to z czasem zalega na dnie, powodując jego zamulenie i przyczyniając się do procesu eutrofizacji.
Oczywiście ma to szczególne znaczenie w kontekście ilości jednostek pływających po jeziorach oraz nieustannego zwiększania się ich liczby, co akurat dość łatwo zaobserwować między innymi w portach na Mikołajskim.

Styczeń 31, 2019, 00:44:53
Odpowiedź #28
  • *****
  • Wiadomości: 2140
    • Giżycko
  • Akwen: WJM
Z Mikołajskiego kierujemy się najpierw na południe, w kierunku Rucianego-Nidy. Dlatego następnym jeziorem, które odwiedzimy są...

Bełdany.
To kolejne rynnowe jezioro na szlaku. Jego długość przekracza 12km, przy maksymalnej szerokości nieco ponad 2km.
Jezioro ma piaszczyste wysokie brzegi, porośnięte w większości lasem będącym częścią Puszczy Piskiej.





Są na nim trzy wyspy (lub pięć jeśli wliczymy dwie niewielkie wysepki znajdujące się na granicy Mikołajskiego) i kilka zatoczek, a także kilka ciekawych, unikalnych obiektów, jak położona przy północnym krańcu przeprawa promowa (jedyna na WJM) czy słynna śluza Guzianka, stanowiąca południową granicę jeziora. Sława tej śluzy nie ma, niestety, pozytywnego wydźwięku - wśród wodniaków uchodzi za miejsce trudne do przejścia. Problemy nie wynikają jednak ze złej konstrukcji, tylko z tłoku, jaki w sezonie potrafi panować w tym miejscu, a który prowokuje utarczki słowne (a ponoć nie tylko) między bracią wodniacką. ;)
Moim zdaniem jest to miejsce urokliwe i ciekawe, które powinien odwiedzić każdy mazurski zdobywca.







 
Akwen, z racji położenia (szlak między Mikołajkami a Rucianem), walorów krajobrazowych (piękne lasy, piaszczyste, choć głębokie brzegi) oraz dużej ilości przyjaznych miejsc biwakowych i cumowisk, jest jednym z najpopularniejszych na całym szlaku WJM, zaś ruch na wodzie potrafi być naprawdę duży. Niestety, właśnie dlatego to tutaj najbardziej odczuwa się wzajemne animozje żeglarzy i motorowodniaków - obie grupy upodobały sobie to miejsce i roszczą do niego wyłączne pretensje. Mała szerokość, potęgująca działanie kilwaterów, a z drugiej strony zmuszająca żaglówki do ciągłego halsowania w poprzek szlaku, wzmacnia tylko istniejący dysonans.
 




Ale zamiast brnąć w konflikty, dużo zdrowiej i przyjemniej jest podziwiać to naprawdę malownicze jezioro. A jest co.
Po minięciu zwężki, przy której znajduje się prom na uwięzi (ograniczenie prędkości), przez krótki odcinek płyniemy pomiędzy zalesionymi, wysokimi brzegami, po czym jezioro rozszerza się, na prawo odsłaniając zatokę zwaną Iznocką. Zaraz na początku rozlewiska możemy napotkać osadę Galindów, a częstym widokiem na brzegach są dziko biegające koniki polskie, których hodowla jest w nieodległym Popielnie. Sama zatoka jest niedostępna dla motorowodniaków (rezerwat - żółte owalne boje), ale jeśli posiadacie napęd elektryczny lub "mięśniowy", możecie popłynąć w jej głąb i znaleźć tam ujście jednej z najbardziej urokliwych rzek Mazur - Krutyni.




 
Płynąc dalej na południe mijamy wyspę Kamieńską (Mysią), za którą zwykle odbywają się motorowodne spotkania w stylu amerykańskim - spięte ze sobą cruisery, muzyka i pływające wokół skutery.
Jeszcze dalej jest następne rozlewisko i kolejna zatoka - Wygryńska, na wejściu której jest kolejna wysepka i w której obowiązuje zakaz wytwarzania fali, z racji usytuowanych tu portów.
Dalej szlak mija ostatnią już wyspę Bełdan (Piaseczną) i wiedzie coraz silniej zwężającym się korytem w kierunku Rucianego. Ten ostatni odcinek jest objęty zakazem wytwarzania fali.





Przy okazji chciałbym powrócić do kwestii oznakowania szlaku bojami - otóż jest on w niektórych miejscach oznakowany jednostronnie tzn. występują boje tylko zielone, lub tylko czerwone. Jest to jak najbardziej prawidłowe oznakowanie i spotyka się je na kilku akwenach. W takich przypadkach boje wytyczają krawędź szlaku (na szlaku głównym płynąc na S prawą -zielona lub lewą -czerwona), a bezpieczny szlak ma 30m szerokości w stronę przeciwną od boi.
« Ostatnia zmiana: Luty 05, 2019, 16:28:17 wysłana przez funyo »

Luty 02, 2019, 23:28:31
Odpowiedź #29
  • *****
  • Wiadomości: 2140
    • Giżycko
  • Akwen: WJM
Wpływamy do śluzy Guzianka i unosimy się o ok.2m aby dostać się na jeziora...

Guzianki Mała i Wielka oraz Nidzkie.
Może to przez różnicę poziomów i proces śluzowania, może z powodu przepięknych lasów, które niemal wchodzą w jeziora, a może z powodu czegoś innego, nieuchwytnego - zawsze mam wrażenie jakby przechodzenia do innego wymiaru, innej krainy...










Potem przez niemal całe Guzianki to wrażenie nie ustępuje. Jeziorka te, choć niewielkie, są jakby stopione z lasem, jakby były jego częścią, nawet woda ma barwę lasu. Z racji niewielkiej szerokości miejscami płynięcie nimi przywodzi na myśl zdobywanie Amazonki. Drzewa zaplątanymi korzeniami wyrastają prosto z wody, a gdzieniegdzie z jej głębi sterczą stare, zmurszałe pnie.
A potem nagle, za kolejnym zakrętem, wpływamy prosto w cywilizację - dużą przystań i port Żeglugi Mazurskiej w Rucianem.
Stąd odchodzi jeszcze tylko jedna droga - krótki kanał, prowadzący do naszego celu: jeziora Nidzkiego.





Nidzkie, choć malownicze i porośnięte piękną puszczą, jest już bardziej "klasyczne". Spotkamy tu na brzegach sporo zabudowań i pomostów licznych ośrodków wypoczynkowych i przystani, a na wodzie wzmożony ruch. Na wysokości Nidy jezioro rozszerza się, choć dzięki pięciu położonym blisko siebie w tym miejscu wyspom, zachowuje kameralny charakter. Daje to możliwość przyjemnego halsowania pomiędzy nimi lub schowania się w ich zaciszu. Nie można do nich dobijać, ponieważ one również objęte są rezerwatem. Można za to zapłynąć w zatokę w Nidzie, w której swój bieg łączy z jeziorem rzeczka Nidka.





Za wyspami jezioro się delikatnie zwęża ...i tu właściwie można zakończyć opis, ponieważ w tym miejscu przewieszona jest linia energetyczna (tzw. druty - nie mniej słynne od drutów tałckich), będąca granicą rezerwatu przyrody, zaś na wodzie stoją boje ze stosownymi oznaczeniami. Motorowodniacy dalej płynąć nie mogą.
Jak łatwo się przekonać, zakaz ten jest jednak bagatelizowany, ponieważ około 200m za drutami znajduje się jeden z większych i bardziej znanych mazurskich portów, a nikt nie używa pagajów, żeby się tam dostać lub z niego powrócić.
Robiąc tak trzeba mieć jednak świadomość, że łamie się prawo.





Dalsza część jeziora Nidzkiego jest również dla mnie, jako motorowodniaka, nieodgadnioną tajemnicą. I niech tak pozostanie.
W ogóle, patrząc na Nidzkie przez pryzmat motorowodnych szaleństw wygląda to dość kiepsko.Tylko fragment jeziora z wyspami jest wolny od wszelkich ograniczeń, ale to bardzo niewielki obszar. Część północna, w kierunku Guzianek oraz same Guzianki aż do śluzy są objęte ograniczeniami prędkości, natomiast dalsza, południowa część akwenu jest objęta rezerwatem. Płynąc tu z północy należy mieć na uwadze, że wodne szaleństwa to nie jest to, po co się odwiedza Nidzkie. Tu wkraczamy w inny wymiar...




« Ostatnia zmiana: Luty 05, 2019, 16:29:14 wysłana przez funyo »