Autor Wątek: Nasze ryby  (Przeczytany 66532 razy)

Marzec 29, 2018, 00:17:02
Odpowiedź #285
  • *****
  • Wiadomości: 928
    • Pruszcz Gdański
  • Akwen: Zatoka Gdańska
Tylko jak można o 4 wstawać ???

Kłaść się, to rozumiem ^-^
Pozdrawiam Jarek
Sea Ray 280/315    2 x MerCruiser 4,3 MPI 220 hp
Sea Doo Challenger 180 SE   1,5 MPI  215 hp

Marzec 29, 2018, 14:43:39
Odpowiedź #286
  • **
  • Wiadomości: 54
    • Szczecin
  • Akwen: Dolna Odra i Zalew Szczeciński
Pogoda rzeczywiście może napsocić. Kilkanaście lat temu pojechałem na dorsze do Łeby. Prognozy były bardzo zachęcające, ale w ramach klasowej czujności zadzwoniłem wieczorkiem do szypra. Potwierdził, że pogoda jest i będzie super. Spod domu do Łeby miałem równiutko 300 km, które w nocnym braku pokonałem bardzo sprawnie. Wysiadłem z auta, zacząłem przygotowywać graty do zabrania na kuter i.... Przyszedł szyper oznajmiając wszem i wobec, że z rejsu nici bo pogoda w nocy zgłupiała do reszty i wiatr w porywach dociera w okolice końca skali. No cóż, morze, zwrot przez lewe ramię i do domu. Poza tym, że facet mógł zadzwonić gdy zorientował się w sytuacji oszczędzając, nie tylko mi, 600 kilometrowej przejażdżki w niedzielny poranek, zachował się odpowiedzialnie.
Innym razem Kołobrzeg. Wiatr potężny, fala duża. Parę kilometrów od brzegu większość miała już dość, dokarmianie ryb szło w najlepsze. Szyper mówi jednak, że to już końcówka, że zaraz, za chwilkę wiatr zacznie słabnąć i połowimy, że ho ho. Mimo to większość wędkarzy jest zdania, że lepiej wrócić niż mordować się w takich warunkach, zabrakło tupnięcia nogą... Parę ryb udało się złowić, ale poobijany na relingu brzuch bolał mnie jeszcze ze dwa tygodnie. Nie mam wątpliwości, że szyper przećwiczył nas z pazerności. Płaci się (przynajmniej wtedy) przed wyjściem z portu, liczy się przede wszystkim interes armatora, a nie frajerstwa nudzącego o złych warunkach czy braku ryb.

Tak, pogoda jak kobieta zmienna jest. Nie przeszkadza to jednak setkom małych łodzi w codziennym przeczesywaniu Bałtyku w pogoni za łososiem. Od Danii po Finlandię "łódkarze" mają te same problemy z wiatrem, wodą i falą, a nie słyszy się o wypadkach czy wręcz katastrofach. Z forumowym Mariuszem pływaliśmy między Dziwnowem a Świnoujściem jego łódką przy sporym wietrze i fali dochodzącej do 2 m. Zapewnia, że nie była to walka o przetrwanie, a największy dyskomfort zapewnił nam Zalew Szczeciński.

Marzec 29, 2018, 20:22:13
Odpowiedź #287
  • *****
  • Wiadomości: 756
  • Motorowodny Sternik Morski
    • Lubelskie
  • Akwen: Morze Egejskie
He, he, taką samą przygodę 15 lat temu też  w Kołobrzegu przeszedłem.
Ale to my wędkarze zadecydowaliśmy, że chcemy wyjść a skąpy szyper nie robił oporu, tak się złożyło, że zjechali się na rejs sami zawodowcy, mimo że towarzystwo było z całej Polski.
Inne jednostki po wyjściu za główki natychmiast zawracały do portu.
Jednostka była dzielna -bo był to  kuter zrobiony z żaglowca.Pominę nazwę a zorientowani i tak będą wiedzieli o jakim jachcie piszę.Wszyscy dostaliśmy szelki,żeby zapiąć się do relingów, ale był moment że skrzynka mi odjechała i musiałem odpiąć się.
Poobijałem się tak, że łokieć bolał mnie ze dwa lata.
Ale ryby złapaliśmy wyjątkowo duże.
Lema Gen II Volvo Penta 4,3 GXI Vortec V6 228 HP

Kwiecień 12, 2018, 22:04:36
Odpowiedź #288
  • Starszy Sternik Motorowodny
  • *****
  • Wiadomości: 695
  • Brójce lub.
  • Akwen: Bałtyk
Witam , co do łowienia w warunkach mocnego zafalowania ..... średnio to ma sens wyniki zazwyczaj nie powalają z racji rozproszenia ławic dorszy , mocnego dryfu  który uniemożliwia skuteczne prowadzenie pilkera .  Tuż po sztormach też bywa z reguły słabo  .
Co do rozmiaru łódki , wszystko zależy od głowy sternika . Łajba 6m zwykłą otwarta łupina może mieć problem po kilku ładnych falach ( znam historyjkę jak wywalali dorszy z wiader i wylewali wodę bo zwyczajnie tonęli kilka km od brzegu ) . Ja pływam dość rzadkim modelem , 5m łódeczką ( Cortina 500 pilot )  z samo odpływowym kadłubem , nakrywało też kilka razy , da się to wytrzymać .
Ważne jak pisali koledzy wyżej , wszystkiego razy dwa , plus odpowiednie ubranie .
Marisz , ja tam nie uważam się za jakiegoś bardzo doświadczonego wilka morskiego , znam ludzi co pływają sporo więcej i znają Bałtyk jak własny ogród .
Co do Bałtyk to nie morze ...... sporo więcej problemów stwarza pływanie po krótkich i wysokich falach Bałtyckich niż po wysokich ale bardziej płaskich falach oceanicznych . Była taka historyjka jak ekipa na sporym statku opływała cały świat a przy powrocie do domu porzygali się właśnie w rodzimym Bałtyku  ;)
Generalnie kilka dobrych serwisów pogodowych śledzonych kilka dni przed wyjściem w morze , dobrze przygotowany sprzęt i głowa na karku powinno wystarczyć dla udanej wyprawy . Długość łódki to sprawa ważna ale nie koniecznie najważniejsza . Ja zaczynałem od 3,80 i przez kilka lat to mnie wystarczało zresztą nie tylko ja . Na foto właśnie to maleństwo parę naście mil od brzegu ( łódka też była przygotowywana do takich wypraw )
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 12, 2018, 22:33:09 wysłana przez czeburaszka710 »
biała z szarym silnikiem i granatowa z czarnym