Autor Wątek: Jak pokonać chorobę morską  (Przeczytany 702 razy)

Wrzesień 05, 2019, 09:47:49
  • ***
  • Wiadomości: 138
    • Sulejówek
  • Akwen: Jeszcze nie pływam
Ja pływając po śródlądziu lub przy słabym rozkołysie na morzu nie mam problemów z błędnikiem.
Jednak zbliża się dla mnie czas wypraw dorszowych, kiedy czasem wychodzimy na cały dziań kutrem w morze przy 3-4bf, zdarzyło się, że przy słabnącym wietrze wychodziliśmy przy 5bf. I właśnie wtedy mnie dopada ta cholera! Z reguły jakoś funkcjonuję ale w męczarniach i sporym spowolnieniu a przecież nie o to chodzi.. Na statku zero alkoholu, lekkie śniadanko, aviomarin przed wyjściem (właściwie to zaraz po przyjechaniu do portu pierwsza piguła), imbir, cytrusy.. ale jednak nie zawsze to działa.. Znam też takich, którzy aviomarin zapijają setą i świetnie się czują...

Dlatego chciałem zapytać o Wasze doświadczenia z chorobą morską, jak się przygotowujecie do dłuższych wypłynięć a kiedy Was dopadnie na morzu to co robicie żeby się z nią uporać?

Wrzesień 05, 2019, 11:20:45
Odpowiedź #1
  • **
  • Wiadomości: 89
  • MSM, LHN, LRC+IWC
    • Bydgoszcz
  • Akwen: Bałtyk
Choroba morska jest nieobliczalna tj. zapaść na nią może ktoś kto nigdy na nią nie chorował (i nie chodzi o 1 raz na morzu) a z drugiej strony ktoś kto chorował może być już uodporniony. Może trwać od kilku godzin do kilkunastu dni (nawet 30d). Najprostsze rady:
-zająć się czymś (coś robić) na świeżym powietrzu lub nic nie robić i tylko leżeć :-)
-poszukać skutecznych lekarstw (ale nie są obojętne dla organizmu)

Wrzesień 05, 2019, 20:19:07
Odpowiedź #2
  • Starszy Sternik Motorowodny
  • *****
  • Wiadomości: 726
  • Brójce lub.
  • Akwen: Bałtyk
Dzień przed też nie tykać alko , być odpoczętym przed wyjściem  w może , nic ciężkostrawnego , obserwować linie horyzontu . Ale na każdego jest swoja fala  :P , Mnie zdarzyło się dwa razy haftać , choć pływam po Bałtyku dość regularnie dość długo . I jeszcze jedno nim wyżej pokład tym większe bujanie . Nie raz widziałem jak na kutrach obok majta od pionu ze mało mewy nie pozabijają antenami a my na motorówkach jak spławiki tylko lekko góra dół .  :)
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 06, 2019, 07:49:43 wysłana przez czeburaszka710 »
biała z szarym silnikiem i granatowa z czarnym

Wrzesień 05, 2019, 20:33:25
Odpowiedź #3
  • Sternik Motorowodny
  • ***
  • Wiadomości: 197
    • Łódź/Ślesin
  • Akwen: WPW
Sposób nauczycieli ze szkoły podstawowej na chorobę lokomocyjną to zaklejenie pępka plastrem w X. Zadziwiająco głupio to brzmi, ale z opowieści Mamy nauczycielki - działa!!!
Bayliner 2850 Contessa Fly Mercruiser 6,2 MPI
Sea-Doo spark 2016 110km

Wrzesień 05, 2019, 21:03:22
Odpowiedź #4
  • ***
  • Wiadomości: 138
    • Sulejówek
  • Akwen: Jeszcze nie pływam
Sposób nauczycieli ze szkoły podstawowej na chorobę lokomocyjną to zaklejenie pępka plastrem w X. Zadziwiająco głupio to brzmi, ale z opowieści Mamy nauczycielki - działa!!!
Haha, zapomniałem o tym - miałem kiedyś taką laskę w aucie, jechaliśmy grupą na targi na Bałtyki i tak się jakoś zgadało, że sobie zakleiła pępek plastrem :P .. Ale polewka była.. równie dobrze można było wsadzić palec w tyłek i nie wyjmować bo będzie śmierdział - w końcu to też profilaktyka >:D ::)
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 05, 2019, 22:09:28 wysłana przez r.t. »

Listopad 14, 2019, 08:46:17
Odpowiedź #5
  • Nowy Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 5
    • Poznań
  • Akwen: Jeszcze nie pływam
Sposób nauczycieli ze szkoły podstawowej na chorobę lokomocyjną to zaklejenie pępka plastrem w X. Zadziwiająco głupio to brzmi, ale z opowieści Mamy nauczycielki - działa!!!
Haha, zapomniałem o tym - miałem kiedyś taką laskę w aucie, jechaliśmy grupą na targi na Bałtyki i tak się jakoś zgadało, że sobie zakleiła pępek plastrem :P .. Ale polewka była.. równie dobrze można było wsadzić palec w tyłek i nie wyjmować bo będzie śmierdział - w końcu to też profilaktyka >:D ::)

Bardzo interesujący pomysł.