Autor Wątek: Ponton Kormoran 330  (Przeczytany 2359 razy)

Marzec 22, 2020, 13:55:20
Odpowiedź #30
  • **
  • Wiadomości: 40
    • wlkp
  • Akwen: Warta
Wyłączcie "komplikator" :)

Jak kogoś ciągnie do wody to żadna siła tego nie powstrzyma. Natomiast prawda jest taka że spalina potrzebuje paliwa. Wygrani Ci co mają możliwość zatankowania na nabrzeżu. Na prowincji i dzikich wodach pozostaje zorganizować samemu tyle paliwa, żeby pagaje się nie zużywały :). I w zasadzie to cały sukces. Cała reszta to już z górki.

@Powolny

Pierwsze podejście do motocykli to Komar 2 gdzieś około 80 roku ubiegłego stulecia i później wszystko co w PRL-u jeździło. Przy drugim podejściu do motocykli na przełomie wieku wieku wytrzymałem 14 lat. Ale niestety wiele tragicznych wydarzeń związanych z kolegami od 2oo wywierało coraz większy wpływ na moją wyobraźnię i zweryfikowanie tej pasji. Ostatecznie uznałem stojąc w rowie, na szczęście na kołach, że nie warto dłużej tej zabawy ciągnąć, bo kolejnym razem się nie uda. Ślepy buc z busa nawet się nie zatrzymał żeby zobaczyć czy mnie nie zabił. Skończyło się na pogiętym gmolu rozerwanym bucie i spodniach oraz kosmicznym siniaku od stopy do kolana. Dzisiaj jest taka dzicz na drogach, że trzeba mieć nie lada farta na 2oo, żeby wyjść z tego przez xx lat bez szwanku. Mnie się to udało i nie będę już losu kusił. Wolę coś bez dachu ale z blachą i poduszkami. Zawsze większa szansa....... Natomiast o pływaniu cały czas myślałem. To nie mija. Teraz w dobie fajnych pontonów + jakiś mało paliwożerny silnik, i też się można fajnie pobawić bez latania z wywieszonym językiem po x kilometrów z kanistrami. Tego już by mi się nie chciało. Natomiast jest alternatywa i ja z niej postanowiłem skorzystać. Absolutnie nie zniechęcam a wręcz zachęcam abyś temat pociągnął do końca, bo pływanie na spalince to masa frajdy.

Marzec 22, 2020, 16:30:05
Odpowiedź #31
  • Nowy Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 17
    • Wodzisław Śl.
  • Akwen: Wody lokalne
Na pewno masa frajdy  ;D .Dla mnie jest to też możliwość rozwijania innych moich hobby ,jak zdjęcia i filmiki . Tylko ten start troszkę rozjechany  >:( . Jednak nie narzekam ,bo wiem ,że moje problemy to pikuś z problemami innych . Fajnie ,że jest gdzie ,,popływać na sucho ,, i jeszcze się dużo dowiedzieć. Miałem w planie pojechać do salonu Suzuki i popodnosić różnej wielkości silniki , ale ... zamknięte . Jeszcze nigdy nie miałem w ręce żadnego i nie wiem na ile wygodnie ,bądź nie ,się to nosi ? Przyjdzie czas kiedy się dowiem . Co do ryzyka  ,myślę że każde extremalne hobby niesie ryzyko ,cóż ,,show must go on ,, .W zeszłym roku rozjechł mnie młodzian jak przepuszczałem pieszych na przejściu  :o ,skasował motor ,który kupiłem ( nówkę ) trzy dni prędzej . Co zrobić ,przeżyłem dB i jestem dalej w grze  ;) .

Marzec 22, 2020, 16:49:08
Odpowiedź #32
  • *****
  • Wiadomości: 913
  • Tam gdzie kończy się ekonomia zaczyna się zabawa
    • Zbąszyń
  • Akwen: Wody lokalne
Pierwsze w tym roku pływanie   ;D
W linku krótki  film jak rzucam gumiaka na wodę, trwa to max kilka minut nawet z zawieszonym silnikiem  :D

https://photos.app.goo.gl/gERks3GKSSCeyaMZA
« Ostatnia zmiana: Marzec 22, 2020, 17:08:21 wysłana przez dawtow »
Nic nie robienie zabiera większość mojego czasu i wcale mnie to nie męczy.

Marzec 22, 2020, 16:57:21
Odpowiedź #33
  • **
  • Wiadomości: 49
    • Karpacz
  • Akwen: Odra górna
Cześć.
Jeźdzłem motocyklami, teraz śmigam mini kamperem.
Pływałem dmuchańcami i kajakami z silnikiem. Silnik DDR owski TUMMLER. Na podzespołach simsona. Paliło to tyle co nic (1,5 l/ dziennie) ale miało śrubę z długim wałem na który się wplątywało zielsko.
   Obecnie pływam mini jachtem kabinowym. Rejsy mam dalekie, więc w kabinie sobie koczuję.
Wniosek jest taki, że nic nie pobije małego silnika Honda BF/ 5 km.Ma ładowanie akumulatora, 1 gar, pali bardzo mało i ma sporą moc.
   Dmuchaniec i tak trzeba dowieść autem. Jeżeli auto ma haka, to mini laweta z łódką nie stanowi żadnego problemu logistycznego. Nie trzeba nic uzbrajać, pompować itp. Spuszcza się na wodę i gotowe.
Dmuchaniec ma sens tylko wtedy gdy nie na miejsca na przechowanie zimą, lub dłuższy spływ i powrót PKP.
Jeżeli transport własnym autem i powrót tak samo, to lepsza mini łódka na lawecie.
  A taką łajbą już można sporo zawojować i nocleg gdzie się zamarzy ;)
Pozdr dla wodniaków :)

https://youtu.be/JMb7CmUiuIo

Marzec 22, 2020, 19:40:16
Odpowiedź #34
  • **
  • Wiadomości: 40
    • wlkp
  • Akwen: Warta
@Gryf

Jeśli ktoś chce spływać tydzień dwa to taka kabinówka jest OK. Silnik 5 koni i nie ma o czym gadać. Wygodnie w miarę, spanie jest na miejscu i można płynąć. Ale jeśli ktoś robi szybkie wypady na kilka godzin popływać czy na rybki, to po co taki majdan ciągnąć ?. Do tego jak najbardziej ponton się nadaje. Kolejną zaletą jest stabilność pontonu na rybki. Poza tym waga. Żadnych przyczep nie potrzeba. Tu taki pierwszy z brzegu przykład

https://www.youtube.com/watch?v=0PexQ8HRJXQ

U mnie będą rolki na relingach zamontowane i będzie wjeżdżał dnem na dach od tyłu po rolkach. Już mam wszystko zgromadzone. Jak zrobię to wrzucę jakieś foto. Zero wysiłku. Po zdjęciu już będzie stał na kołach. Wrzucam silnik na rufę i do wody. Po pływaniu akcja w odwrotnej kolejności, dwa pasy i do domu. 4x4 zjadę nad wodę gdzie chcę. z Przyczepą już nie. Dlatego dla mnie przynajmniej na te kilka godzin takie rozwiązanie jest zdecydowanie lepsze niż łodzie z przyczepami. W domu w "garażu hobby" będzie stał napompowany cały czas. Nie zamierzam powietrza spuszczać. Płukanie tylko wodą i pod dach. Każdy ma inne zapatrywanie na zagadnienie i robi jak mu pasuje. Spływ Dunajem widziałem. Fajny, i jak ktoś lubi taką dłuższą zabawę to na pewno warto.


Marzec 22, 2020, 22:56:08
Odpowiedź #35
  • **
  • Wiadomości: 49
    • Karpacz
  • Akwen: Odra górna
Może i racja.
Też tak jeździłem z kajakiem na dachu.
Pewnie się robię za wygodny, bo mi się już nie chce szarpać z silnikiem i innymi bambetlami.
Apetyt rośnie w miarę jedzenia, i pewnie za chwilę zamarzy Ci się nocleg na wodzie, albo plaży. Albo i nie.
Ot, takie moje zdanie ;)


Marzec 23, 2020, 00:11:07
Odpowiedź #36
  • **
  • Wiadomości: 92
    • Konin
  • Akwen: Warta
Ja nie kupiłem pierw łodzi/pontonu, ja pierw chciałem spłynąć czymś własnej konstrukcji a później to obmyśliłem. Doszedłem do wniosku że nie ma nic o mniejszych oporach/spalaniu jak katamaran (co prawda z wody nie wyjmiesz i nie przeniesiesz 20m), silnik musi być wolnoobrotowy (spalanie) stąd Honda GX270. Praktyka pokazała że warto dołożyć te 10-15kg wagi/też spalania na silnik Diesla zamiast PB.
Jeśli silniki  zaburtowe 2,5/3,5KM ważą 17kg,  spalą 0,5l/h i dadzą prędkość ok. 9km/h to nie ma co  wymyślać. Czy tyle dadzą to nie wiem bo brak praktyki...motocykl w zeszłym roku sprzedałem.
« Ostatnia zmiana: Marzec 23, 2020, 00:20:43 wysłana przez DSZ- »

Marzec 23, 2020, 00:57:09
Odpowiedź #37
  • **
  • Wiadomości: 40
    • wlkp
  • Akwen: Warta
@Gryf

Pływałem dawniej na rejsy na kilka / naście dni. Wiem jak to smakuje i znam wszystkie wady i zalety takich wypraw. Obecnie nie piszę się już na takie akcje. Owszem czymś wygodnym (kuchnia łazienka) chętnie bym i popłynął, ale nie w spartańskich warunkach. Własnie chyba dlatego, że za wygodny się zrobiłem i mi się już nie chce koczować z komarami po krzakach. 

@DSZ

Widziałem ten Twój wynalazek na YT. Tam diesla założyć nie jest problem. Wszystko przed Tobą jeśli zamierzasz dalej tym spływać.

Marzec 23, 2020, 10:40:53
Odpowiedź #38
  • **
  • Wiadomości: 92
    • Konin
  • Akwen: Warta


@DSZ

Widziałem ten Twój wynalazek na YT. Tam diesla założyć nie jest problem. Wszystko przed Tobą jeśli zamierzasz dalej tym spływać.
Na tym filmiku jest "prędkość przelotowa" (ok 11km/h) i pali wtedy ok.  1,5l/h PB, podejrzewam że jeśli by zwolnić do 8km/h to okolice 1l/h są w zasięgu. Dając diesla jest to ok 0,6l/h czyli bardzo dobry wynik na coś co ma "pokład zamknięty" przeszło 3x2m...ale ta "jednostka pływająca" była robiona tylko pod kątem spływu, czyli waga, średnica pływaków, zanurzenie i gabaryty(opór powietrza) jak najmniejsze dla niskiego spalania. Spływu nie porzuciłem ale to pływadło z chęcią bym sprzedał, mam ramę z kabiną i pokładem do następnego większego pływadła. Przeanalizuje wszystkie za i przeciw rozmiarów, rozwiązań ble ble ble i zrobię trzecie pływadło z aluminium...różnica w wadze pójdzie na najmniejszą kuchnie gazową z piekarnikiem gazowym, lodówkę na LPG i kawałek WC. Ale to jeszcze trochę...  Teraz zastanawiam się czy w święta lub kaszaniasty w tym roku majowy weekend jakiegoś spływu nie zrobić, jak mam siedzieć w domu to mogę na rzece, tam tym bardziej nikogo nie spotkam.
https://www.superbiurorachunkowe.pl/canoe-splywy-rejsy-wyprawy/canoe-warta-odra-zalew-szczecinski-morze/   ten co pływa sam pontonem na pagajach musi mieć jaja jak arbuzy.

Marzec 23, 2020, 12:53:13
Odpowiedź #39
  • Nowy Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 17
    • Wodzisław Śl.
  • Akwen: Wody lokalne
Super relacja ,dzięki z link :) . Ochota na taki spływ rośnie .Zauważyłem analogie między pływaniem , a motocyklowaniem . Też jedni wolą wycieczki "w koło komina " tu na rybki .Są też lubiący wyruszyć i ... być w podróży . Oczywiście i jedna i druga ,może i trzecia forma ,tak tu jak i tam jest OK i najważniejsze robić co się lubi .Jak się jeszcze ktoś chce podzielić opisem ,zdjęciem ,filmikiem ,to już całkiem spoko . Dzięki Wam ten temat może być źródełkiem wiedzy do tych ,którzy chcą zacząć ,ale i dla tych ,którzy mają tylko komp (z różnych przyczyn ) .Chciał bym już też móc opisać własne ,pierwsze doświadczenia ,ale ... trzeba poczekać .

Marzec 28, 2020, 08:43:52
Odpowiedź #40
  • Nowy Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 17
    • Wodzisław Śl.
  • Akwen: Wody lokalne
Post pod postem sory ,ale jak jest cisza ... .
Obejrzałem cały dwu częściowy film kol. Gryfa ,i stwierdziłem ,że ten świat jest rzeczywiście mały ,ponieważ w czerwcu 2019 ,też byłem w Orszowej w Rumuni jak jechałem ,a później wracałem motocyklem do Grecji ( jak to dzisiaj brzmi ,można tak było  :( ) . Prawdopodobnie zakupy robiliśmy w tym samym markecie  :) . Duże wrażenie zrobiła na mnie ta elektrownia i szerokość Dunaju . Poniżej Orszowy jak jechałem wzdłuż rzeki ,to woda na lewym brzegu była okropnie czymś zarośnięta .Granicę z Bułgarią przekraczałem na moście w Califat -cie ? i spotkałem tam gostka z Krakowa ,który miał namiary na camp w pobliżu ,ale też chciał zwiedzić jakąś twierdzę ,co uczyniliśmy razem .  Kilka moich fotek  ;) .
https://photos.app.goo.gl/zjHXgMnqAdkGYoCM8

Marzec 28, 2020, 09:54:18
Odpowiedź #41
  • **
  • Wiadomości: 92
    • Konin
  • Akwen: Warta
Podziwiam ludzi którzy robią motocyklem wycieczkę X tysięcy kilometrów, ja bym rady nie dał...jedno to 190-192cm wzrostu a dwa to rodzaj motocykla. Moim ulubionym zajęciem na moto była eksploracja trzeciej stówki prędkości. Silnik do pontonu masz?

Marzec 28, 2020, 10:45:43
Odpowiedź #42
  • *****
  • Wiadomości: 522
    • Legnica
  • Akwen: Wody lokalne
Trochę offtop ale ja po 300km miałem dość motocykla, kasku i całej reszty ale... jest takie moto jak Kawasaki Vulcan 750 i do dziś żałuję, że go nie kupiłem. Jak na nim usiadłem, to czułem się jak w wygodnym fotelu. Niestety był trochę "rzeźbiony" i zrezygnowałem. Aby jednak było coś na temat to powiem tyle, że żal iż firma Evinrude nie zmodernizowała starej 4 - konnej dwucylindrowej konstrukcji. Jedyna jej wada to brak gazu w rumplu. Ciężar wręcz śmiesznie mały.
Kolibri 330
Flipper 450

Marzec 30, 2020, 09:52:50
Odpowiedź #43
  • **
  • Wiadomości: 92
    • Konin
  • Akwen: Warta
Orientuje się ktoś jak jest ze spływem Wisłą...gdzie najwyżej można zwodować katamarana żeby nie trafić na jakieś śluzy, jazy czy inne wynalazki. W Krakowie...?

Marzec 30, 2020, 10:49:52
Odpowiedź #44
  • **
  • Wiadomości: 49
    • Karpacz
  • Akwen: Odra górna
Jak pływadła nie przeniesiesz, to od Krakowa zapomnij o spływie.
Za Krakowem jest śluza Przewóz, i tam rzeczywiście będziesz miał przewóz. Furmanką podczepioną do ciągnika za jedyne 100 zeta.
Ale to jeszcze nic.
Elektrownia Połaniec zagrodziła sobie Wisłę nielegalnym jazem. Niby jest możliwość jego spuszczenia, ale to nie realne. Ja musiałem rozpoławiać mój katamaran zrobiony z dwóch kajaków, i przy soczystej wiązance przekleństw wodować się dalej.
Nawet nie ma tam bylejakiego slipu.
A potem to już masz tor przeszkód i ciągnięcie sprzętu na linie przez wszystkie mielizny ;)
Od Góry Kalwarii do ,,stolicy" pozostaje wynająć helikopter.
Normalnie się robi dopiero na zalewie Włocławskim. Są mariny w Płocku i Włocławku. Bynajmniej nie wybudowane przez nasze wspaniałe państwo, tylko przez te miasta.
A czy prześlizują Cię dalej przez zaporę, to też loteria :)