Autor Wątek: Hydrofoiling - Air Chair, Sky Ski  (Przeczytany 6384 razy)

Kwiecień 03, 2012, 03:04:03
Witam po raz drugi!
W temacie "przywitaj się" powiedziałem już co nieco o mojej ulubionej formie sportu, aczkolwiek stwierdziłem, iż Hydrofoiling zasługuje na osobny temat.
Zachęcam wszystkich do zapoznania się  z tym sportem - być może dla wielu forumowiczów jest to nowość. Od razu zastrzegam - nie jestem żadnym mistrzem, guru czy znawcą w tej dziedzinie - po prostu pływam rekreacyjnie, a całą swoją wiedzę opieram tylko na własnych doświadczeniach i internecie  ;)

Co to jest "hydrofoiling"?
Jest to w miarę nowy sport wodny (1989r USA) którego głównym założeniem i zaletą jest pływanie nad powierzchnią wody za pomocą specjalnej płetwy przymocowanej do deski (Dla zainteresowanych polecam kanał na YT http://www.youtube.com/user/CapitaineSkipper?feature=watch - trochę historii i inne ciekawe filmiki lub po prostu wpisanie w wyszukiwarke video haseł: Air Chair, Sky Ski, hydrofoiling).
Może być to siedzisko na płetwie tzw. Sit-down hydrofiling http://en.wikipedia.org/wiki/Sit-down_hydrofoil lub deska na płetwie tzw. foilboard http://en.wikipedia.org/wiki/Foilboard. Ja uprawiam odmianę z siedzieniem i to o niej bedę pisał, nigdy nie miałem okazji popływać na foilboardzie. Ciekawostka - foilboard nie tylko uprawia się za łodką - korzystają także z niego surferzy: http://www.youtube.com/watch?v=G02mEsshdxQ

Jak to wygląda?

Schemat przedstawia Sky Ski podczas płynięcia. Warto dodać, że miecz wraz z płetwą (nr 36 i nr 38) są odłączane od reszty i wkładane do specjalnego pokrowca - wygoda przy transporcie. Obecne modele "Sky Ski" (to to samo co Air Chair tylko różnie nazywane przez różnych producentów) mają nowsze rozwiązania np. inny kształt płetwy czy siedzenia z amortyzatorem (zbawienne dla kręgosłupa przy wykonywaniu skoków). Dorzucam parę fotek z własnego pływania (sezon 2011, widoczne metalowe linki to odciągi do masztu na środku łodzi)


Jak to działa? Jak się na tym pływa?
(Następujący opis proszę nie traktować jako poradnik, który sprawdzi się każdemu kto będzie chciał spróbować swoich sił na Sky Ski  :P - to tylko moje doświadczenia nabyte drogą prób i błędów).
- sprawdzam czy miecz jest dobrze przykęcony do narty (nr 20 na schamacie) i  wrzucam "latające krzesełko" (moje frywolne tłumaczenie z angielskiego Air Chair) do wody. Bez obaw, mimo swojej dużej wagi spowodowanej licznymi metalowymi częsciami - około 20 kilo - nie zatonie.

- NAJWAŻNIEJSZE ZE WZGLĘDÓW BEZPIECZEŃSTWA! Upewniam się czy jest wystarczająca głębokość. "Krzesło' potrzebuje minimum około 1,5 metra wody żeby wystartować i bezpiecznie pływać. Na etykiecie mojego egzemplarza widnieje informacja o koniecznych 6 stopach głebokości (ok 1,8m). Należy wybrać odpowiednio głeboki akwen. Raz miałem nieprzyjemną sytuację na Prężycach - łodka, zanurzenie około 40 cm przeszła ja niestety już nie. Zachaczyłem o dno i z dużą prędkością upadłem na twarz. Nie mam z tego zdarzenia filmiku ale z pewnościa wyglądało to podobnie do tego http://www.youtube.com/watch?v=HE5rdFcFN2g Na sczęscie nic mnie i sprzętowi się nie stało.

- technikę wyjścia z wody za łodzią najlepiej opisuje ten filmik http://www.youtube.com/watch?v=l_9deAZISDI Postępuję tak samo. Wdrapuję się na krzesełko, wkładam stopy w zapięcia, zapinam pasem, dostaję orczyk, ręce wyprostowane, lekko się odchylam i pozwalam się wyciągnąć łodzi. Brzmi prosto ale tak nie jest. Najtrudniej dla początkujących jest zachować odpowiednią pozycję - zwiewa nas wiatr, są fale czy po prostu nie możemy złapać równowagi. Od siebie mogę powiedzieć, że najlepiej sterować jest lekkim ruchem bioder i ewentualnie rękoma gdzy trzeba się obrócić - im mniejsze  i delikatniejsze  korekty tym bardziej stabilna jest nasza pozycja. Niektórym przychodzi to łatwo inni potrzebują treningu. Moje początki także do najlepszych nie należały ale teraz startuję bezproblemowo za każdym razem. Potrzebna siła w rękach przy wychodzeniu z wody jest porównywalna do nart czy wakeboardu.

- prawdziwe schody zaczynają się jak już wyjdziemy ponad wodę. Sterować i jednocześnie otrzymywać równowagę musimy w 4 kierunkach: w lewo, w prawo, w górę i w dół. Na boki sterujemy i skręcamy poprzez balans ciałem. Naszą wysokość korygujemy za pomocą kąta pochylenia płetwy pod nami, wiadomo:
            - odchylamy się do tyłu - płetwa zwiększa swój kąt do płaszczyzny poziomej - wynosi nas w górę(jak zrobimy to szybko - wyskoczymy ponad wodę)
            - pochylamy się do przodu - płetwa skierowana w dół sprowadza nas do poziomu lustra wody.
- Inną metodą sterowania góra/dół jest położenie trzymanego orczyka. Ręce z orczykiem nad głową - lecimy w dół, energicznie ściągamy orczyk do siebie/na brzuch - idziemy w górę. Może wydawać się to zawiłe, ale tak jak w przypadku wakeboardu czy nart wodnych to kwestia wyczucia równowagi i treningu. Na początek polecałbym trzymanie się na narcie/desce i niewychodzenie na samej płetwie do góry. Jak już złapiemy równowagę i swobodnie będziemy pływać po powierzchni wody można spróbować sie odchylić do tyłu i zaczynać swoje pierwsze "szybowania" nad wodą. Należy unikać gwałtownych i przesadnych ruchów gdyż najczęściej skutkują wywrotką. W moim przypadku wygląda to tak, że jak chcę sobie przez długi czas płynąć nad wodą to odchylam się raz, a potem reguluję moją wysokość tylko korygując położenie orczyka.
- Inną istotną sprawą jest leciutkie opóźnienie między naszym pochyleniem a reakcją krzesełka. Trudno mi je ocenić ale wydaje mi się "na oko" iż wynosi ono ok 0,5 sek. W praktyce ma to bardzo duże znaczenie np. w  przypadku gdy niekontrolowanie wynosi nas ku górze. Musimy zareagować ciałem lub orczykiem zanim będziemy na górze bo wtedy już za późno. Umiejętność przewidywania ruchów i szybka reakcja przychodzą z czasem, jak wcześniej pisałem - to kwestia indywidualna.
- Pierwsze pływania prawdopodobnie będą krótkie i będzie nami "rzucać" na boki i góra/dół (tak przynajmniej było ze mną). Przyczyną tego są nadmierne i gwałtowne ruchy. Im szybciej się nauczymy, iż nie można przesadzać z odchyleniami i korektami tym więcej radości będziemy czerpać z pływania.
- Następnym bardzo ważnym czynnikiem jest prędkość holowania. Przy wolnych prędkościach krzesełko ma tendencję do unoszenia się. Przy wyższych jadzda jest bardziej stabilna. U mnie łódź płynie około 40 km/h lecz gdzy odejdę na bok i ostro skręce w stronę kilwateru uzyskuję większe prędkości
- Lina standardowa długość ok 20 metrów
- Gdy znudzi nam się pływanie to możemy zacząc zabawę w skoki i ewolucje. W czasie ostatniego sezonu opanowałem skakanie w pewnym stopniu. Bez większych problemów przeskakuję przez kilwater. Próbowałem kilkukrotnie robić salta do tyłu jednak bezskutecznie

Trochę treningu i zawzięcia a z pewnością w końcu się uda. Z tego powodu niecierpliwie czekam na otwarcie sezonu - nie spocznę póki mnie się nie uda 8)).

Na tym poziomie kończy się moja wiedza praktyczna. I tu mój mały apel : jeżeli też pływasz na "krzesełku", masz doświadczenie, jakieś porady,wskazówki, zastrzeżenia lub inne przydatne rzeczy pisz śmiało - bardzo chętnie skorzystam z każdej pomocy aby polepszyć swoje umiejętności.

Profesjonaliści
Dwóch chyba najbardziej znanych to:
- Geno Yauchler (wielokrotny mistrz świata i posiadacz rekordów) próbka umiejętnośći: http://www.youtube.com/watch?v=HoGqdZNdb_o Ma też swoje konto na YT http://www.youtube.com/user/genoyauchler  oraz na Twiterze http://twitter.com/#!/genoyauchler a także na facebooku.
- Mike Murphy http://www.youtube.com/watch?v=dWhptrWFqKU jest on wynalazcą i pomysłodawcą. To właśnie jego prace i badanie doprowadziły Sky Ski do takiego stanu jaki jest dzisiaj.

Akrobacje jakie wykonują i wysokości jakie uzyskuja podczas skoków są niesamowite. Na YouTubie jest mnóstwo innych filmików z różnymi trickami (np. skok nad łodzią http://www.youtube.com/watch?v=kBYuDgt05Pg POLECAM OBEJRZEĆ!). Wystarczy poszukać używając haseł, które wymieniłem na początku postu.

Gdzie kupić?

I tu pojawia się problem. A nawet kilka.
1 Cena. podstawowy model w USA około 900 $ + transport itp. Droższe,profesjonalne modele dochodzą do kilku tysięcy dolarów. W Polsce znalazłem 1 sklep, który ma Sky Ski w ofercie za 8999 zł. Mi udało się kupić używany model z USA. Na paczkę czekałem 2 miesiące.
2 W Stanach jest to bardzo znane i sport szybko się rozwija, u nas prawie nie ma o tym informacji. Wielokrotnie przeszukiwałem polski Internet szukając wzmianek na ten temat. Jedyne konkretne wyniki prowadzą do Ślesina (Jeżeli masz inne informacje lub sam pływasz patrz apel wyżej lub po prostu napisz).
3 Słyszałem też, że sprzęt można nabyć na dużych targach wodnych w Niemczech, a jeżeli dobrze pamiętam to chodziło o Düsseldorf. Od pewnego sprzedawcy na targach Wiatr i Woda usłyszałem też coś o handlarzu w porcie w Holandii ale tego też nie jestem pewien. Głowy za to nie daję.
4 strony producentów http://www.sky-ski.de/ http://skyski.com/store/ http://www.airchair.com/
5 prawdopodobnie trafiają się też egzemplarze na aukcjach np. zagranicznych lecz nigdy dokładnie się nie przyglądałem.

Bezpieczeństwo
Zaliczyłem mnóstwo upadków. Na boki, na plecy, na twarz i pewnie w jeszcze wielu innych pozycjach i nic mi się nie stało. Oczywiście zawsze mam kamizelkę a odkąd zacząłem się bawić w skoki to kask i piankę (nawet jak jest gorąco - lepsza ochrona). Upadki na "płasko" trochę pieką ale w większości wypadków najpierw do wody wpada płetwa lub narta(deska) przez co prawie bezboleśnie lądujemy w wodzie.

Największe Zalety
Pływanie na Sky Ski prawie nie męczy! Oczywiście mówię tu o sytuacji kiedy płyniemy ponad taflą a w wodzie zanurzona jest tylko płetwa. Jedyne opory jakie stawia wtedy "krzesełko" to płetwa (jest płaska i opływowa) i cieniutki miecz (nr 36 na schemacie). Mój rekord to ponad 2h. Pływam kilkanaście minut wywracam się, staruję znowu się wywracam, startuję i tak w kółko. Najciężej wyjść z wody potem to już bajka. 40 minutowe pływanie z przerwami tylko na upadek i ponowne wyjście z wody to nic nadzwyczajnego dla mnie. Wątpię żebym mógł tak długi czas płynąć na wakeboardzie czy nartach :P

Pomarszczona tafla jeziora, lekkie zafalowanie - zmora amatorów wakeboardu i nart wodnych. W przypadku "krzesełka" nie stanowi to żadnego problemu, gdyż po prostu płyniemy ponad zafalowaniem.

Kilka słów na koniec
Jak pisałem na wstępie - nie jestem znawcą. Pływam tylko rekreacyjnie. Wszystko co wiem na temat hydrofoil'ingu opieram tylko na własnych doświadczeniach i informacji z różnych stron internetowych. Moja wiedza z pewnością nie jest pełna, lecz nie mam z kim lub z czym jej skonfrontować i dowiedzieć się nowych ciekawych rzeczy. Jeżeli wiesz coś na ten temat pisz śmiało (patrz apel wyżej!). Przepraszam za używanie dziwnych określeń ale po prostu nie znam niektórych odpowiedników słów angielskich w polskim języku.

Zapraszam wszystkich którzy pływają, chcą pływać lub po prostu chcą wypowiedzieć do dyskusji.

Na koniec chciałbym pozdrowić Michała Z. Bez niego prawdopodobnie nigdy bym nie spróbował i doświadczył ogromnej przyjemności jaką jest hydrofoiling!
« Ostatnia zmiana: Październik 05, 2012, 22:13:52 wysłana przez arturwery »

Kwiecień 03, 2012, 20:40:29
Odpowiedź #1
  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 5416
  • Motorowodny Sternik Morski
    • Szczecin
  • Akwen: Dolna Odra i Zalew Szczeciński
Nawet to ciekawe, choć dość skomplikowana technika. Najbardziej podoba mi się, że nie przeszkadza fala - ja często rezygnuję z wake'a jeśli dmucha...
A to co wyrabiają zawodowcy jest imponujące... :o :o

Na naszym akwenie nigdy tego nie widziałem, ale są koledzy co pływają na Ślesinie, więc może się odezwą..
Pzdr,
Arek

Eurocrown 195CCR + Mariner Optimax 135

Kwiecień 04, 2012, 10:55:41
Odpowiedź #2
  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 724
  • Starszy Sternik Motorowodny
    • Warszawa
  • Akwen: Zalew Zegrzyński
Dla mnie rewelacja :) Z uwagi na to, że akwen na którym pływam nie jest zbyt duży, częściej pływam z kołem i wakeboardem niż turystycznie. Faktycznie jak wieje i jest fala to deska odpada i pływamy na meteorze. Faktem jest, że na Zegrzu fala jest często :) więc takie krzesełko byłoby idealne. Jak dla mnie powalająca jest cena - za tą cenę można kupić niezły używany silnik....
Sensowne wydaje się sprowadzenie tego ze stanów ale wcześniej chętnie bym spróbował się przepłynąć więc jeśli pływa ktoś na tym w mazowieckim to prosiłbym o PM :))
Marcin.

Tige PRE2000i SLM COMP 5.7 V8 260KM DirectDrive

Kwiecień 05, 2012, 00:57:12
Odpowiedź #3
  • Starszy Sternik Motorowodny
  • **
  • Wiadomości: 49
  • Hydroholic
    • Kędzierzyn-Koźle
@arturwery akweny które wymieniłeś w przywitanym poście to te same, po których ja pływam:)

Jak zobaczę na wodzie człowieka pływającego za łodzią na "krzśle", będę wiedział, że to kolega forumowicz. :)
Na pewno podpłynę do Ciebie pogadać i zobaczyć to cudeńko na wodzie :)
Jeżeli wtedy pozwolisz to sam spróbuje i kto wie może okaże się, że też załapie bakcyla bo wygląda to ciekawie:)

 
Pozdrawiam
Adrian
______________________________ RIB X-PRo 520 i Yamaha F60

Kwiecień 09, 2012, 06:41:21
Odpowiedź #4
  • ***
  • Wiadomości: 108
  • YAMAHA 100 ROSTYLE
    • konin
  • Akwen: Wody lokalne
arturwery...pięknie to opisał i poparł fotkami....i tak mi się wydaje że plywa na tym sprzecie na koniskich jeziorach a końcowa fotka to na Półwiosku...gdybym zobaczył łódż z moją "hondą'   / od Artura/to wszystko jasne....do zobaczenia na wodzie-pozdrawiam Janek.-Konin

Kwiecień 09, 2012, 07:54:19
Odpowiedź #5
  • Starszy Sternik Motorowodny
  • *****
  • Wiadomości: 3100
  • GoFast Powerboat Builder
    • Warszawa
    • Spectre Boats INC
  • Akwen: Jeszcze nie pływam
Ciekawie to wygląda jak człek z brzegu patrzy. Nie widać tego pionowego elementu i wydaje się, że płynący na nartach fruwa w powietrzu.
Takie doznania miałem już w 1994 roku na jeziorze Charzykowskim.
A więc historia tego cudeńka w Polsce już trochę lat posiada.
Niestety pomimo usilnych prób, nie udało mi się osiągnąć znaczącej długości "rejsu" na tym wynalazku. :(
Zawsze po około 100 metrach leżałem w wodzie. >:( Może dlatego że chciałem zbyt szybko
robić to co "profesjonalista" ;)

Miałem za to satysfakcję, że właścicielowi tego cudeńka nie udało się wystartować na "kółku" :) ;)

Kwiecień 09, 2012, 10:11:30
Odpowiedź #6
janegab - masz rację. Jak jestem w Ślesinie to pływam od znaku do znaku czyli od Półwioska Starego tam gdzie jest ośrodek Delfin i zawracam na wysokości Honoratki na tym zakolu gdzie jest wysepka (ostatnia fotka). Nie znam się na nazwach tamtych miejscowości bo jestem z okolic Wrocławia ale myśle że Ci co pływają po jeziorze Mikorzyńskim wiedzą o co mi chodzi ;) Inne akweny, na których pływam to Turawa i Nysa (Głębinów).

musti - może trochę skomplikowanie to opisałem ale to kwestia równowagi ;) Słyszałem od znajomego o przypadku gdzie ktoś po prostu wsiadł i zaczął płynąć. Najśmieszniejszy komentarz usłyszałem będąc na brzegu, gdzie ktoś próbował tłumaczyć dziecku na czym to polega. Mniej więcej brzmiało to tak: "To nic trudnego. Siedzi się tylko i płynie za łodzią" ^-^

Zibi - dzięki za informację. Nie wiedziałem, że ten sport jest u nas od tak dawna :) Sam jak pierwszy raz zobaczyłem pływanie na Sky Ski z brzegu to też miałem wrażenie, że frunie się za łodzią :)

Czerwiec 17, 2013, 08:41:14
Odpowiedź #7
  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 724
  • Starszy Sternik Motorowodny
    • Warszawa
  • Akwen: Zalew Zegrzyński
Po zimie spędzonej na oglądaniu filmików z tym wynalazkiem stwierdziliśmy z kolegą, że też chcemy tak skakać jak ci na filmach i drogą kupna na ebay'u zamówiliśmy używany egzemplarz dla siebie. Pierwsze pływania za nami ale tak jak pisze @arturwery start jest dość trudny choć jednym przychodzi to łatwiej, a drugim trudniej. Mi szło słabo, mam przepływane moze z 5m w sumie i ładnych kilkanaście wywrotek, również taką z wysokości ok 1,5m jak wyskoczyłem z wody :) Kolega na zdjęciach szybciej chwycił o co chodzi i ma ze 2-3 pływania tak po 300-400m. Ostatnie pływanie w niedziele bez sukcesów bo była za duża fala i bardzo rzucało na boki. Jak na razie wrażenia bardzo pozytywne ale więcej napiszę jak uda mi się porządnie wstać i przepłynąć chociaż te kilkaset metrów :)















Marcin.

Tige PRE2000i SLM COMP 5.7 V8 260KM DirectDrive

Czerwiec 17, 2013, 21:38:28
Odpowiedź #8
Gratuluję zakupu i życzę świetnej zabawy :) Nie zrażajcie się trudnymi początkami, mi samo opanowanie startu zajęło dwa popołudnia ;) Potem jak zacząłem łapać o co chodzi i sterować wysokością to zacząłem czerpać dużą frajdę z "szybowania" nad lustrem wody. Miło się czyta o tym jak "krzesełko" zdobywa kolejnych zwolenników ;D