Skocz do zawartości

Alarm dźwiękowy w manetce w silniku Yamaha 115 v4


MAWI
 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

Tak jak pisałem.Dziś po przepłynięciu kilku kilometrów wszedłem w ślizgi zaczęło coś piszczeć w manetce ,myślałem że to może niskie ciśnienie oleju (dwusuw na oddzielnym zbiorniku oleju) ale zdjąłem kable z czujników temperatury i ustało.Znaczy coś z temperaturą .Sprawdziłem ,że woda z tyłu wylatuje.Myślę ,że to może być wirni pompy wody albo termostat.Może ktoś juto przerabiał?Proszę o pomoc

Zapomniałem dodać ,że po kilku minutach piszczenie znika by po wejściu w ślizg znowu zacząć piszczeć.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czy wysokość zawieszenia silnika była zmieniana?

Czy wcześniej, przy takim zawieszeniu wszystko było o.k.?

To, że woda leci z otworu kontrolnego oznacza tylko pracę pompki wodnej. Kanały w bloku mogą być przytkane. Gdyby termostat fiksował to na wolnych obrotach też silnik by się przegrzewał. A może sam czujnik temperatury robi sobie żarty.

Srawdź na ,,luzie" , przy wysokich obrotach, czy brzęczyk też zadziała. Do termostatu też zajrzyj może się ,,kończy". Wyjmij i sprawdź beż termostatu.

Na deser sprawdź impeler może pompka ma za małą wydajność i ciśnienie. W takim przypadku spaliny w kolektorze wydechowym będą cofały wodę z kanałów chłodzących. A z kontrolki woda będzie sikała.

 

Gdyby okazało się, że to impeler ma oberwane łopaty to przed montażem nowego znajdź ,,odłamki" bo nowy może je popchnąć dalej w kanały i pasztecik gotowy.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

MAWI miałem podobną sytuację w poprzedniej łódce. W ślizgu zaczynała piszczeć manetka.

Okazało sie że był to problem z dozownikiem oleju (2T).

Niestety zorientowałem się za późno czemu to piszczy i przytarłem dwa tłoki.

Pierwszym objawem było piszczenie, potem silnik tracił moc i gasł (juz sie zacierał).

Po chwili znowu można było płynąć. Kilka takich prób i miałem do remontu silnik.

 

 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za szybką reakcję.W łódce nie zmieniałem nic ani wysokości ani nic.Ze zmian można rzec jedno.Zmieniłem (dolałem zwykły olej do zbiornika ,do piły spalinowej ,po prostu nie było innego i kupiłem w CPN ok 3 litrów i dolałem do oryginalnego do łódek  2T).Myli mnie fakt ,że jak już po przepłynięciu ok 1 km w ślizgu zaczyna piszczeć i jak piszczy to łódka zwalnia  ,jak odpocznie po kilku minutach przestanie i jak płynę wolno  nic  nie  piszczy,do puki znów  nie wejdę w ślizg.Po odpięciu przewodów nic nie piszczy i łódka nie zwalnia.Mam świadomość ,że tak nie wolno ,ale zrobiłem tak by sprawdzić.Co byście z tym zrobili.?
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

To w końcu przegrzewa się ten silnik czy nie?  Sprawdź to.

Brzęczyk odzywa się z dwóch powodów:

1.Za niski poziom oleju w zbiorniku dozownika

2.Za wysoka temperatura silnika

 

Olej do mieszanki w piłach spalinowych też jest olejem , który się spala i jeżeli pompka oleju jest sprawna to nie tutaj bym szukał przyczyny ( ,,po odłączeniu czujnika przestaje brzęczeć").

 

W tej chwili najistotniejsza jest temperatura silnika. Miernik z termoparą (termometrem) i zmierzyć w momencie odezwania się brzęczyka. A co dalej już pisałem wcześniej.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Olej  oczywiście do mieszanki,(nie było innego wyjścia). Na wskaźnikach  są trzy kontrolki ,pierwsza zielona ,druga żólta  o niskim poziomie oleju i ostatnia czerwona  zapala się gdy brak smarowania .U mnie CAŁY CZAS ZIELONA.Więc myślę cały czas ,że to coś z tą temperaturą  lub z czujnikami,lub termostat
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 3 tygodnie później...
  • 4 tygodnie później...
Wymiana wirnika pompy pomogła ,ale nie załatwiła sprawy.Teraz zwiększył się czas nim zaczyna piszczeć , ale do końca nie ustało.Podobno trzeba odkamienić  kanały .  Jakiś dobry odkamieniacz ma załatwić sprawę.Fakt ,że moja łódka  pływała od zawsze po mazurskich jeziorach ,a tam jak wiadomo woda "twarda". Może ktoś ma jakieś inne pomysły?
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 8 lat później...

Witam. Miałem i ostatnio znowu mam taki sam problem. Yamaha 100km v4 2 takt. W zeszłym roku kolega pływał i wymienił hebel od prądu na nowy. Dokręcił styki i o dziwo zeszły rok pływałem bez alarmów. W tym roku po zimie od czasu do czasu pojawia się znowu. U mnie objawia się to tym, że brzęczyk nie zawsze piszczy, a czasami mruczy( gdyby porównać to do żarówki to żarzy się), czyli nie wydaje pełnego dźwięku. Myślę, że z tym prądem coś może być na rzeczy, bo podczas alarmu pływałem i kładłem ręce na głowicach i były niezbyt gorące, a gdyby to było przegrzanie lub smarowanie to po 1 dźwięk byłby zero-jedynkowy(albo brzęczy albo nie) , a po 2 już bym dawno zatarł silnik. Chyba, że się mylę.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

,,...brzęczyk nie zawsze piszczy, a czasami mruczy( gdyby porównać to do żarówki to żarzy się), czyli nie wydaje pełnego dźwięku.."- jest jeszcze coś takiego jak przebicie/przetarcie izolacji czy fiksowanie przełącznika off/on temperatury. Wtedy nie będzie zwarcia ale obwód prądu będzie się zamykał z oporem powodującym spadek napięcia. Stąd zamiast pełnego, wyraźnego dźwięku będzie ,,popiskiwanie" buczka i żarzenie lampki.

Okablowanie razem z czujnikami do ,,prześwietlenia". W manetce kable najbardziej narażone są na przetarcia. 

Edytowane przez mikijet
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

 Udostępnij

×
×
  • Dodaj nową pozycję...