Autor Wątek: Zegrze - Wrota Mazur długi weekend majowy  (Przeczytany 4019 razy)

Marzec 30, 2018, 22:21:55
Odpowiedź #15
  • *****
  • Wiadomości: 1043
  • Sternik motorowodny, SRC-DSC, płetwonurek CMAS**
    • Warszawa/Marki
  • Akwen: Zalew Zegrzyński
A jak sprawa z paliwem, jest jakiś plan? Kanał w Pułtusku to lepiej na powrotną drogę jak czasu starczy bo tam to już trzeba naprawdę wolniutko. Zamek nie bardzo wart poważniejszej lustracji, no chyba, że zostaje dużo czasu :-)

pzdr
Łódka już pływa, pozostało dopracować audio.

Marzec 30, 2018, 22:33:08
Odpowiedź #16
  • **
  • Wiadomości: 89
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna
Ja osobiście na trasę do Piszu potrzebuję około 25 litrów paliwa i tyle będę miał na pokładzie ale w Ostrołęce można do tankować
i po drodze w bliskiej odległości od wody też są stację np w miejscowości Różan. Co do zwiedzania wszystko zależy od pogody która jest tu wyznacznikiem. Oczywiście jak będzie czas można wszystko zwiedzić w drodze powrotnej. Obcowanie z naturą jest dla mnie przyjemniejsze niż samo zwiedzanie np zamku.
 

Marzec 31, 2018, 22:29:22
Odpowiedź #17
  • *****
  • Wiadomości: 1043
  • Sternik motorowodny, SRC-DSC, płetwonurek CMAS**
    • Warszawa/Marki
  • Akwen: Zalew Zegrzyński
Odświeżyłem wiedzę o tym szlaku kolejny już raz i wychodzi mi, że z paliwem powinienem dać radę bez dźwigania baniek. Dopiero teraz sprawdziłem, że tym razem długi weekend to aż 6dni! Zaczynam już mocno się nastawiać. Czy brany jest pod uwagę czynnik pogodowy? czy idziemy "na twardo"(mam pełne cabrio-można się przechować w czasie ulewy).

pzdr
Łódka już pływa, pozostało dopracować audio.

Kwiecień 01, 2018, 08:19:21
Odpowiedź #18
  • **
  • Wiadomości: 89
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna
Witaj
Czynnik pogodowy? Jeśli przez 5 dni będzie lało i będzie zimno to raczej odpuszczę temat, zaś przelotne opady deszczu nie są żadnym problemem. Sam dzień startu proponuję ustalić tydzień przed wyjazdem, lepiej opóźnić wyprawę niż moknąć na pontonie. Z założenia przynajmniej dwa dni będziemy nocować pod namiotami, pasuje aby w nocy nie było gwałtownych burz, fajnie jest posiedzieć przy ognisku, pośmiać się. Ja z kolegą mieszkamy w Myślenicach tak więc dochodzi parę godzin dojazdu, pewnie w nocy lub dzień wcześniej.

Kolacja na wiślanej wyspie



Kwiecień 24, 2018, 14:27:47
Odpowiedź #19
  • **
  • Wiadomości: 89
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna
Ktoś chętny?
Na chwilę obecną są dwie załogi. Prognoza pogody od soboty do środy jest bardzo obiecująca.

Kwiecień 25, 2018, 09:30:36
Odpowiedź #20
  • *****
  • Wiadomości: 1043
  • Sternik motorowodny, SRC-DSC, płetwonurek CMAS**
    • Warszawa/Marki
  • Akwen: Zalew Zegrzyński
Ja niestety w sobotę mam ważną imprezę rodzinną, do tego nie udało się jeszcze popływać a mam 10 godzin docierania jeszcze przed sobą więc spróbuję zrobić tą trasę w weekend Bożego Ciała.

pzdr
Łódka już pływa, pozostało dopracować audio.

Kwiecień 25, 2018, 18:41:52
Odpowiedź #21
Ktoś chętny?
Na chwilę obecną są dwie załogi. Prognoza pogody od soboty do środy jest bardzo obiecująca.

Ja niestety nie popłynę- tylko pojadę z łódką na holu.
Takie wymogi rodzinne >:(

Maj 06, 2018, 22:02:46
Odpowiedź #22
  • **
  • Wiadomości: 89
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna
I po wyprawie. Osiem dni na wodzie, 105 litrów paliwa, około 600 km, parę konserw i 20 jajek na jajecznicę. Załoga: ja, Iwona oraz Paulina, dziewczyny po raz pierwszy na takiej wyprawie. Sprzęt: pontonik 3 i pół metra oraz silniczek 20 konny. W sobotę 28 kwietnia startuję rano samochodem z Myślenic, dojazd do Nieporętu zajmuje ponad 5 i pół godziny co uważam za niezły wynik patrząc na korki jakie były przy wyjeździe z Warszawy. W marinie bardzo miła obsługa, slipowanie, pakowanie całego majdanu na wyprawę. Międzyczasie przyjeżdża Paweł który wraz z synem z którym poznałem się na Fb i razem ustalaliśmy termin wyjazdu który był uzależniony od pogody. O 14.00 obie jednostki na wodzie i zaczynamy przygodę. Początkowo płynie się ciężko, 3 osoby i za dużo zbędnych rzeczy, część jedzenia wróciło z powrotem do domu. Płyniemy Narwią pod prąd, wody sporo, duży nurt rzeki. Podziwiamy zabudowania, przyrodę. Po drodze krótki odpoczynek i po woli płyniemy w górę rzeki. Mijamy Półtusk, niestety kanały w mieście są zamknięte śluzami i nie zatrzymując się płyniemy dalej.  Około 18.00 szukamy miejsca na nocleg, niestety wysepki nie są przyjazne na rozbicie obozowiska, przeważnie mokradła bez kawałka suchego lądu. Między 89 a 90 km Narwi znajdujemy fajne miejsce na nocleg. Rozbijamy obóz, rozpalamy ognisko na kolację pyszne mięsko z kurczaka które Iwona przyprawiła dzień wcześniej. Niestety zapomnieliśmy o %  i dość wcześnie idziemy spać. W niedzielę pobudka około 7.00, na śniadanie jajecznica na bekonie, palce lizać, zwijamy dobytek i parę minut po ósmej płyniemy w górę Narwi. Przed Ostrołęką po lewej stronie jest stacja paliw, zatrzymujemy się, z kanistrami wycieczka po paliwo, na szczęście nie jest daleko około 300 metrów, uzupełniamy wodę do picia oraz drobne zakupy. Jest to około 147 km szlaku żeglownego, do tej pory przepłynęliśmy około 120 km zużycie paliwa 25 litrów czyli bardzo duże jak na taką małą jednostkę. Mijamy Ostrołękę, parę kilometrów za miastem elektrownia i budowa kolektora. Po obu stronach rzeki powbijane larseny które tworzą bardzo silny nurt, różnica poziomu rzeki przed larsenami i za wynosi około 50 cm, na środku rzeki duży wir. Przed nami spotykamy ponton z dwoma osobami który próbował pokonać przeszkodę ale w ostatnim momencie zawrócił, brakło mu chyba odwagi lub mocy, albo jednego i drugiego. Przed samą budową jest ograniczenie do 5 km/h płyniemy wolno i na wysokości wiru pełny gaz, pontonem trochę rzuca przy wirze a na wysokości larsenów stoimy praktycznie w miejscu, brakuje mocy ale powolutku udało się przepłynąć. Paweł widząc całą sytuację dodał gazu dużo wcześniej i rozpędem pokonał spiętrzenie wody bez problemu. Po paru kilometrach dopływamy do Nowogrodu i tuż przed mostem po prawej stronie zatrzymujemy się na zwiedzanie bunkra z czasów drugiej wojny światowej. Chwila odpoczynku wsiadamy do pontonów i dosłownie za dwa kilometry skręcamy w lewo w Pisę, jest to około 182 km Narwi. Pisa w porównaniu do Narwi jest bardzo wąską rzeką, na początku płyniemy wolno zgodnie z ograniczeniem ale pchamy przed siebie dużą ilość wody i wytwarzamy dużą fale, wchodzę w ślizg i fala jest dużo mniejsza, tak więc postanawiamy całą trasę pokonać w ślizgu przy niskiej prędkości. Rzeka strasznie kręta, trzeba uważać, wybierać zakręty po zewnętrznych brzegach, płynie się jak slalomem. Po około 10 kilometrach zatrzymujemy się na nocleg. Dziewczyny zbierają drewno na ognisko ja rozkładam obóz. Zaczyna grzmieć, nadchodzą ciemne chmury. Plandekę którą miałem do rozkładania pod namiot wykorzystuję jako dodatkowe zadaszenie naszego namiociku. Zaczyna lać, chowamy się do namiotów. Nic nie zapowiada się aby przestało padać, idziemy wcześnie spać i znów nie było czasu na integrację, ja z dziewczynami w jednym namiocie Paweł z synem w drugim. I tak upłynął nam drugi dzień wyprawy.

Maj 06, 2018, 22:13:16
Odpowiedź #23
  • *****
  • Wiadomości: 1043
  • Sternik motorowodny, SRC-DSC, płetwonurek CMAS**
    • Warszawa/Marki
  • Akwen: Zalew Zegrzyński
Dzięki za wyczerpujący opis ale jednak mam pytania, jaka była ta minimalna prędkość w ślizgu na Pisie? domyślam się, że od Nieporętu to cały czas było dobre tempo ślizgu? Z której mariny startowaliście? Duży ruch na trasie?

pzdr
Łódka już pływa, pozostało dopracować audio.

Maj 06, 2018, 22:25:27
Odpowiedź #24
  • **
  • Wiadomości: 89
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna
Z Nieporętu startowaliśmy z gminnego ośrodka przy wodnej stacji Orlenu, na zalewie oraz pierwsze kilometry Narwi można było spotkać stateczki jednak większość przycumowana, łowienie ryb i odpoczynek. Za Półtuskiem jedna motorówka i jeden ponton w ruchu i praktycznie nikogo poza wędkarzami. Po Narwi pod prąd cały czas w ślizgu około 25 km/h po Pisie trudno powiedzieć ale na pewno poniżaj 20 na zakrętach trzeba dodać gazu aby nie stracić ślizgu jest duży opór wody.

Maj 07, 2018, 06:58:12
Odpowiedź #25
  • **
  • Wiadomości: 89
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna
Pierwsze kilometry na Zalewie Zegrzyńskim



krótki odpoczynek na końcu zalewu



Dziewczyny zadowolone



Paweł z synem Rafałem i Ja z Iwoną, poranek drugiego dnia



Płyniemy Narwią



Odpoczynek i kawa zaraz za Różanem



Nasze pontoniki



ostatnia fotka i odpływamy



Nowogród i bunkier z czasów drugiej wojny światowej


Jeszcze raz bunkier



Widok na Narew



Wieczorem pora na posiłek



To już Pisa i nasza druga noc



Przygotowanie ogniska



Maj 07, 2018, 07:28:56
Odpowiedź #26
  • *****
  • Wiadomości: 1043
  • Sternik motorowodny, SRC-DSC, płetwonurek CMAS**
    • Warszawa/Marki
  • Akwen: Zalew Zegrzyński
Pontony pewnie wyciągaliście na brzeg w pobliże namiotów, chyba nie ryzykowaliście pozostawienie ich bez wachty? Relacja zatrzymała się na drugim noclegu, jak szło dalej, ile dni zajęło dotarcie do Mikołajek, pogoda nie spowolniła Was w żadnym momencie? Rozumiem, że woda na tyle wysoka, że słynna rafa kamienna na Narwi przeszła niezauważona?

pzdr
Łódka już pływa, pozostało dopracować audio.

Maj 07, 2018, 11:55:13
Odpowiedź #27
  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 5413
  • Motorowodny Sternik Morski
    • Szczecin
  • Akwen: Dolna Odra i Zalew Szczeciński
Relacja jak zwykle bardzo fajna. :) Czekamy na ciąg dalszy.

Co do pilnowania pontonów, to pamiętam biwak z młodych lat jak kolega spał w małym pontonie aby go nie ukradli. Niestety % było na tyle dużo, że obudził się na trawie a po pontonie nie było śladu  :P
Pzdr,
Arek

Eurocrown 195CCR + Mariner Optimax 135

Maj 07, 2018, 14:00:29
Odpowiedź #28
  • *****
  • Wiadomości: 2021
    • Giżycko
  • Akwen: WJM
Super wyprawa! :)
I pogoda Wam dopisała, a i stan wody wysoki.
Czekam na dalszą część...

Maj 07, 2018, 16:36:29
Odpowiedź #29
  • **
  • Wiadomości: 89
    • Myślenice
  • Akwen: Wisła dolna
Dzień trzeci przywitał nas drobnym deszczykiem ale po chwili rozpogadza się wychodzi słonko. Śniadanie zwijanie dobytku i zaczynamy kolejny dzień przygody. Paweł dzisiaj płynie pierwszy. Pisa jest najpiękniejszą rzeką jaką płynąłem pontonem, widoki zwalają z nóg. Co jakiś czas są zatoczki, widać że Pisa często zmienia koryto rzeki, powstają skróty którymi woda wymywa brzegi. Rolnicy próbują gdzieniegdzie ratować swoją ziemię, wysypują gruz, kładą kamienie ścinają drzewa które mają umocnić brzegi. Niestety na wiele się to nie zdaje, natura jest silniejsza. Pisa ma kilka oblicz, płyniemy wśród zabudowań po chwili kręcimy się po łąkach by pod koniec wpłynąć do lasu gdzie jest wielkie rozlewisko. Po drodze spotykamy kajakarzy i śmiałków którzy spływają własnoręcznie wykonaną szalupą z nieoheblowanych desek. Wymieniamy pozdrowienia, przy każdym mijaniu innych użytkowników wody zwalniamy praktycznie do zera. 80 kilometrów rzeki mija bardzo szybko, dopływamy do Piszu, przepływamy przez park miejski który jest częściowo podlany przez wysoki stan wód. Po lewej stronie tuż za mostem kolejowym jest zatoczka gdzie skręcamy, Paulina zostaje przy pontonie natomiast ja z Iwoną udajemy się po paliwo i drobne zakupy do biedry. Paweł płynie do hotelu Roś na wymarzony obiad. Po uzupełnieniu prowiantu podpływamy do Pawła który niestety postanawia wracać do Warszawy, widać po Nim zmęczenie. Ja z dziewczynami postanawiamy płynąć dalej i po krótkich konsultacjach obieramy na cel Mikołajki. Jezioro Roś przepływamy w momencie, jest płaskie bez najmniejszej fali, wpływamy do kanału Jegielińskiego i dopływamy do śluzy Karwik. Mimo że dopływamy półtorej godziny po zamknięciu śluzy, przesympatyczny Pan z obsługi śluzuje naszą niewielką jednostkę. Wpływamy na jezioro Seksty które jest dość spokojne i po chwili największe jezioro Mazur, Śniardwy. tutaj jest już dość spora fala, trochę wieje nad nami ciemne chmury. Ubieramy kamizelki ratunkowe i dość dużą szybkością jak na ponton, przecinamy jezioro. Dopływamy do jeziora Mikołajskiego gdzie jest już spokojnie fala bardzo mała. Przepływamy przez centrum Mikołajek i dopływamy do Słonecznego Portu gdzie mój kolega trzyma motorówkę oraz przyczepę kempingową. Niestety po ostatniej awarii telefony straciłem do Niego numer telefonu, tak więc płynęliśmy w ciemno . Szczęście nam sprzyja, spotykam Krzyśka który wpadł dosłownie na moment dopatrzyć przyczepy. Nie może z nami zostać ale proponuje nocleg w przyczepie, dostajemy od Niego jeszcze karton pomidorów ze swojej plantacji. Dzisiaj luksusy, ciepła woda pod prysznicem w marinie, prawdziwe łóżko. Wieczorem wybieramy się na miasto pochodzić po Mikołajkach zawitać do knajpki na rybną zupę, trochę podrinkować. I tak minął nam dzień trzeci.
« Ostatnia zmiana: Maj 07, 2018, 19:45:20 wysłana przez miro12a »